Dodaj do ulubionych

weekendowe rozterki

28.10.08, 08:31
Nie wiem, czy też tak macie dziewczyny, ale w przeważającej mierze w
weekendy itp. kiedy mój NM ma u siebie Młodego często zostaję u
siebie w domu i nie "zaszczycam" obu Panów swoją obecnością... Nie
żebym nie lubiła Młodego itp... po prostu jeśli mam wybór: spokojny,
cichy samotny weekend a nadskakiwanie Młodemu i organizowanie obu
Panom rozrywki, mówię pas... Może to egoizm, wygodnictwo itd... ale
dobrze mi z tym big_grin pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • nsc23 Re: weekendowe rozterki 28.10.08, 09:00
      Ja zazwyczaj wpadam na pare godzin, posiedze troche z mala, kiedy W gotuje nam
      obiad, zjem obiad i spadam wink Na noc juz nie zostaje jak jest mala -
      probowalismy dwa razy i poszlo nam srednio, wiec doszlam do wniosku, ze nie ma
      sensu. A za to w poniedzialek ide na uczelnie ze zrobionymi paznokciami,
      porzadnie odywionymi wlosami i takie tam wink
    • lilith76 Re: weekendowe rozterki 28.10.08, 15:02
      To dzieci do nas przyjeżdżają na co drugi weekend.
      Nie ukrywam, że to się dziwnym trafem nakłada na różne zajęcia na uczelni, warsztaty, spotkania ze znajomymi. Nie zawsze, ale zdarza się. Dzieciom jestem znana z tego, że ciągle mnie nie ma i ciągle gdzieś gnam.
      Ale za to 2-3 tygodnie wakacji spędzam z nimi i ich ojcem i nie jest tragicznie - co innego w domu z ogrodem, co innego na 38 m kw.
    • matie.skowron Re: weekendowe rozterki 28.10.08, 18:41
      Od niedawna mieszkamy razem wiec moje czeste znikanie z domu w
      weekendy byloby moze zbyt ostentacyjne. Ale przyznaje ze jesli mam w
      planie np wyjscie na babskie pogaduchy przy kawie to wybieram termin
      kiedy akurat jest mala. Ale to raczej dlatego ze mamy z M niewiele
      czasu dla siebie wiec jak sie rysuje szansa na wieczor we dwoje to
      sie jej staram nie zaklocac moimi sprawami. Tak naprawde przebywanie
      w trojke (choc lubie mala)nie jest mi do niczego potrzebne. Tyle ze
      M szalenie na tym zalezy wiec szukam zlotego srodka.
      • konstancja16 Re: weekendowe rozterki 28.10.08, 19:36
        no wlasnie, ja tez szukam zlotego srodka. mamy to dokladnie i
        doglebnie omowione i wiem doskonale, ze NM zalezy zebysmy robili jak
        najwiecej rzeczy RAZEM. tzn we trojke. generalnie lubimy byc razem
        (tzn we dwojke, przynajmniej jesli o mnie chodzi ;D), a w tygodniu
        czasu jak na lekarstwo. a w kazdy prawie weekend Maly.... na
        dodatek NM przyznaje bez bicia, ze mu sie marzy taka
        namiastka 'rodzinki'. ktorej wczesniej nie udalo mu sie utrzymac.
        i chcialby, zeby Maly mial taki wzorzec: dwoje ludzi, ktorzy sie
        kochaja, sa szczesliwi, lubia ze soba byc, na wycieczki chodzic,
        gotowac, pranie wieszac, wszystko razem. i widze, ze Maly istotnie
        dobrze sie czuje jak idziemy gdzies czy robimy cos w 'komplecie'.
        nawet nie chodzi o to, zebym ja 'nadskakiwala' Malemu. NM go
        generalnie oporzadza sam (tyle co trzeba) i raczej uczy
        samodzielnosci i zacheca do tego zeby sam sie myl, ubieral, sprzatal
        po sobie itede. wiec nie moge sie skarzyc, ze obecnosc Malego
        doklada mi obowiazkow. NM doskonale wie, ze to mogloby stworzyc
        niezly punkt zapalny....

        no wiec ja tez sie staram na ogol. czasem jest nawet fajnie, ale
        czasem mi sie nie chce i wtedy ich zostawiam. albo wyrzucam z domu,
        w zaleznosci od potrzeb. mamy to dobrze przecwiczone, ze kiedy jest
        troche napiec i ja nie mam ochoty na wyjscie z dzieckiem to lepiej
        to przeczekac niz sie zmuszac. czasem lepiej spedzic pol dnia
        osobno, a potem sie spotkac na kolacje tylko niz sie meczyc dzien
        caly z mina potepienca. no, skomplikowane to, trzeba troche
        lawirowac. dla mnie kazdy weekend z dzieckiem to zdecydowanie za
        duzo, ale jak mam mala przerwe to potem jestem lepiej nastawiona i
        moge nawet rysowac albo koziolka matolka czytac.

        w koncu nie jestem jakims tam nieczulym potworem i tez mnie troche
        rozwala jak Maly sie smieje albo przytula albo czegos nowego uczy.
        wiec daje rade. na razie wszyscy sie jeszcze staramy i jakos leci.
        czasem lepiej czasem gorzej. generalnie nie sa to jednak weekendy
        moich marzen.
    • ataner30 Re: weekendowe rozterki 28.10.08, 22:40
      my jestesmy razem juz kilka lat a ja nigdy nie spedzilam nawet 5 min z pasierbem, nigdy go nie poznalam i nigdy nie byl u nas w domu i dobrze mi z tym. Owszem wiaze sie to z tym ze M. sam widuje sie z dzieckiem a ja czesciej siedze sama w domu ale mi to odpowiada.
      Pewnie jest tez tak ze M. chcialby zeby dziecko widzialo jak wyglada normalna rodzina (matka dziecka nadal samotna i tak juz zostanie bo ona z tych o odmiennej orientacji wink ale ja wyznaje zasade ze to rodzice dziecku zgotowali taki los i niech oni pija piwo ktore nawarzyli ja nie zamierzam brac odpowiedzialnosci za wybory zyciowe innych ludzi. Teraz jak sie urodzilo nasze dziecko M. uwaza ze dzieci powinny sie poznac i powinny byc dla siebie rodzenstwem.
      Ja znowu zauwazam tutaj chec wynagrodzenia tamtemu dziecku to ze nie ma normalnej rodziny. Tok myslenia mojego M jest wlasnie taki ze nie chcialby zeby jego syn byl jedynakiem, chcialby zeby mial rodzenstwo, jakas bliska osobe za pare lat gdy rodzicow juz nie bedzie na swiecie. Troche mam takie poczucie ze moje dziecko jest w tej sytuacji wykorzystywane jako forma wynagrodzenia pasierbowi to ze jest jedynakiem, to ze nie ma normalnej rodzity etc.
      Poniewaz ja jestem tylko matka a on jako ojciec ma takie same prawa do podejmowania decyzji wiec na kontakty mojej corki z pasierbem sie zgodzilam. Zastrzeglam sobie tylko ze jak zauwaze ze te kontakty z "bratem przyrodnim" maja zly wplyw na moja corke to po prostu bede przeciwna tym spotkaniom. Na razie nasze dziecko ma pol roku a jak na razie M. jeszcze go nie "pokazal" pasierbowi. Przyczyna lezy prawdopodobnie po stronie ex. Ale ja nie wnikam. Mi ta sytuacja odpowiada. Moje dziecko ma mame, tate, normalny dom i tak jest dobrze.
      • chalsia Re: weekendowe rozterki 28.10.08, 22:48
        > za wybory zyciowe innych ludzi. Teraz jak sie urodzilo nasze
        > dziecko M. uwaza ze dzieci powinny sie poznac i powinny byc dla
        > siebie rodzenstwem.
        > Ja znowu zauwazam tutaj chec wynagrodzenia tamtemu dziecku to ze
        > nie ma normalnej rodziny. Tok myslenia mojego M jest wlasnie taki
        > ze nie chcialby zeby jego syn byl jedynakiem, chcialby zeby mial
        > rodzenstwo, jakas bliska osobe za pare lat gdy rodzicow juz nie
        > bedzie na swiecie.
        > Troche mam takie poczucie ze moje dziecko jest w tej sytuacji
        > wykorzystywane jako forma wynagrodzenia pasierbowi to
        > ze jest jedynakiem, to ze nie ma normalnej rodzity etc.

        Jak dla mnie Twój M myśli zupełnie normalnie, natomiast Twoje
        podejście do tego to już powazna abberacja jest - zwłaszcza
        swiadczy o tym ostatnie zdanie cytowanego fragmentu.
        • ataner30 Re: weekendowe rozterki 29.10.08, 00:06
          Moj M. mysli tak dlatego ze on ma dwoje dzieci i chcialby jak najlepiej dla
          obojga. On zdaje sobie sprawe z tego ze matka jego syna bedzie go wychowywala w
          nienawisci do naszej corki. Zna swoja byla zone i wie ze tak bedzie, co do tego
          nie ma watpliwosci. Tak wiec dla niego jako ojca to bedzie "orka na ugorze" zeby
          miedzy tymi dziecmi stworzyc normalne relacje i tak naprawde w tej chwili nie
          mozna byc pewnym czy tak naprawde nie lepiej byloby gdyby te dzieci sie nie
          znaly wogole.
          Ja mam tylko jedno dziecko i chcialabym dla niego jak najlepiej. Byc moze za
          jakis czas urodze drugie dziecko i moja corka bedzie miala rodzenstwo, brata lub
          siostre ktore bedzie ja kochalo i nie bedzie wychowywane w nienawisci do niej.
          Dlatego ja jako matka nie widze zadnej korzysci z tego ze moja corka bedzie
          miala kontakt z moim pasierbem. Po prostu w tej chwili nie widze szans na to
          zeby te dzieci mialy normalne rodzinne relacje. Jak napisalam wyzej mojego M.
          czeka ciezka praca. I w glebi serca on chyba zdaje sobie sprawe z tego ze praca
          ta zakonczy sie porazka, ale chce sprobowac i sam przyznaje ze chce sprobowac
          dla dobra swojego syna. Ale mnie jako matke tez nalezy zrozumiec.
          Byc moze nie do konca jasno wyrazilam sie w ostatnim zdaniu ktore zechcialas
          zacytowac. Chodzilo mi o to ze tak naprawde proba stworzenia relacji miedzy
          dziecmi jest przez mojego M. podjeta glownie ze wzgledu na jego syna. Jezeli
          nawet udaloby sie te relacje jakos stworzyc to najbardziej na tym skorzysta
          tamten chlopiec. Moja corka juz ma normalny dom nawet jezeli nie bedziemy mieli
          wiecej dzieci to i tak jej kontakty z bratem nie sa tak bardzo potrzebne.
          Moj pasierba ma matke-lesbijke, ktora nie ma normalnych relacji ze swoja rodzina
          i to dziecko naprawde potrzebuje jakis wzorcow i tylko skorzysta na tym ze
          bedzie mial siostre. Temat jest szeroki i tak naprawde nadaje sie na osobny
          watek. Nie warto o tym pisac tutaj bo autorka chciala pisac o relacjach
          macocha-pasierbowie a nie o relacjach pomiedzy przyrodnim rodzenstwem.
          • chalsia Re: weekendowe rozterki 29.10.08, 00:33
            > miala kontakt z moim pasierbem. Po prostu w tej chwili nie widze
            szans na to
            > zeby te dzieci mialy normalne rodzinne relacje.

            ja tez nie widze, skoro zabraniasz pasierbowi przebywać w domu jego
            ojca i siostry
            • ataner30 Re: weekendowe rozterki 29.10.08, 00:50
              chlasia znowu tworzysz jakies wlasne wizje. To nie ja zabraniam. A ze jest jak
              jest i jest mi z tym wygodnie to juz insza inszosc wink Nie gadajmy na ten temat
              w tym watku bo naprawde nie warto. Nie da sie dyskutowac o czymsc na podstawie
              paru zdan, zwlaszcza jesli je nadinterpretujesz. Zreszta ja wogole jestem zdania
              ze na tym forum nie da sie dyskutowac z bylymi zonami wink Wiec dzieki ale jezeli
              masz jeszcze dla mnie jakies uwagi to milo mi bedzie jak je zachowasz dla
              siebie. Milej nocki.
      • nangaparbat3 Re: weekendowe rozterki 28.10.08, 22:52
        Nie napiszę co myślę, bo wytną.
        A kłamac mi sie nie chce.
      • nsc23 Re: weekendowe rozterki 29.10.08, 17:59
        matka dziecka nadal samotna i tak juz zostanie bo ona z tych o odmiennej
        orientacji wink

        Znaczy sie z kraju wszystkie lesbijki poza nia wywialo? Nie rozumiem dlaczego
        zakladasz, ze jak kobieta jest lesbijka to juz na pewno do konca swoich dni
        zostanie calkiem sama.
    • rybkka24 Re: weekendowe rozterki 30.10.08, 23:50
      hmm.witam.
      Ja tez często znikam na weekendy.z tym że Ja pracuje również w weekend jak mi
      wypadnie zmiana i również na noce więc często jestem w pracy.a jak mam wolny
      dzień jakiś to nie jest moim wielkim marzeniem spędzić go biegając z
      3-latkiem.lub gotować mu jego przysmaki itp.owszem np.basen, spacer, 2 godzinki
      zabawy czemu nie, aczkolwiek nie zawsze mam ochotę.i jeżeli mam wybór jak 333a13
      to tez wybiorę spokojnie spędzić wolny czas o co mój M. ma pretensje bo on
      chciałby wszystko w trójkę bo on najlepiej się tak czuje i jest mu najfajniej i
      potem ma taki miły tydzień...też jestem wygodna też dobrze mi z tym ale..
      i np.najbliższą sobotę i niedzielę mam wolna co wypada średnio raz w miesiącu i
      chciałabym iść na jakąś dyskotekę albo zrobić sobie jakiś wypad.standardowo M>
      ma dziecko w domu bo nie odpuści żadnego weekendu co już przyjęłam do
      wiadomości.zaopiekuję się sama sobąwink
      Niestety pojawił się problem boo na informacje że ja chcę wyjść gdzieś w sobotę
      wieczór spotkałam się z fochem...bo chcę gdzieś latać z koleżankami niewidome
      gdzie i z kim???bo nie chcę spędzić czasu z nim i jego synem w trójeczkę bo mamy
      mało czasu dla siebie i Ja jeszcze sobie latam.ufffffffffffffffffffffffffffffff.
      wzbudza to we mnie wyrzuty sumienia,Ja jakaś wyrodna dziewczyna jestem???ale
      ogólnie mam zdanie że Ja dziecka NIE POSIADAM w związku z czym obowiązków nie
      mam również.strasznie wygodna ze mnie kobitkasmile.powiem nawet że ja nie mam
      ochoty odciążać M. bo z jakiego powodu i racji??.On natomiast niejednokrotnie
      dawał do zrozumienia że tego oczekuje.jakoś sobie próbuje radzićwink
      • rybkka24 Re: weekendowe rozterki 31.10.08, 00:00
        Oj.trochę mało poprawny pod kątem gramatycznym tekst mi wyszedł..."też jestem
        wygodna też dobrze mi z tym ale.."-chodzi o to że bardzo dobrze wygodnie i
        komfortowo mi z moim podejściemsmileaczkolwiek mój sposób myślenia jest ciut
        samolubny.myślę sobie że M. zdecydował się na dziecko, sprowadził je na świat
        wiec wszelkie kwestie z tym związane leżą w jego rękachsmile))))))Ja się sobą
        zaopiekujesmile))w pozytywnym sensiesmiletylko te pretensje M. muszę stwierdzić że się
        w miarę zaaklimatyzowałam w sytuacji.
      • nsc23 Re: weekendowe rozterki 31.10.08, 01:35
        Ja mam wszystkie weekendy wolne, co wiecej zaczynaja sie one w czwartek o 16.30,
        za to W zapiernicza w weekendy i po nocach i kombinuje, zeby jeszcze mala zobaczyc.
        Okres fochow na wiadomosc o moim wyjsciu ze znajomymi mamy juz na szczescie za
        soba smile Teraz puszcza mnie nie tylko z kolezankami, ale i w mieszanym
        towarzystwie, bo zaczal doceniac, ze wyjscie na mecz do pubu beze mnie tez moze
        byc przyjemne. Nigdy nie bylo tak, ze W siedzi z mala a ja ide na impreze, ale
        to akurat przypadek - mysle, ze nie mialby nic przeciwko.
        Poniewaz teraz mam malo zajec na uczelni, za to duzo nauki w domu, to jakos nam
        sie udaje pogodzic trzy kompletnie rozne rozklady jazdy i wszyscy sa szczesliwi smile
        • rybkka24 Re: weekendowe rozterki 15.11.08, 11:18
          hej.tak czytam Twoje wypowiedzi i pamietam odpowiedzi w moimm watkusmile
          i musze Ci powiedziec ze masz b.komfortowa sytuacje z M.bo do niczego Cie nie
          zmusza nie oczekuje ze zastapisz malemu mame jak jest u niego i ogolnie nie masz
          presji.
          pozatym masz wiecej czasu dla siebie.a i Twoj M. okazuje Ci swoja milosc i
          zrozumienie.
          jakbym ja mogla sobie pochodzic tam gdzie mam ochote a nie ucze sie pracuje i w
          wolnym czasie slysze ze spedzanie inaczej czasu niz z nimi to egoizm olewanie i
          wogolewyrodna macochaaa.pozdrawiam i sciskamsmile))
          • nsc23 Re: weekendowe rozterki 15.11.08, 14:43
            To prawda, ze mam komfortowo, ale nie od poczatku tak bylo.
            Gruby jako typowy Afrykanczyk poczatkowo byl bardzo zaborczy i zazdrosny i
            dopiero po jakims czasie przekonal sie, ze moge sobie lazic gdzie chce i
            zdradzanie go nie jest moim glownym celem, jak rowniez moi koledzy nie czatuja
            tylko na chwile jego nieuwagi, zeby mnie do lozka zaciagnac wink
            Poniewaz mala z mama mieszka i (szczegolnie ostatnio) uklady sie tam zrobily co
            najmniej poprawne miedzy mama a moim W to nikomu nigdy do glowy nie przyszlo,
            zebym ja miala komukolwiek mame zastepowac. No i teraz jest tak, ze my mieszkamy
            w Edynburgu, a mala w Glasgow, wiec najczesciej Gruby jedzie tam i spedza z mala
            caly dzien, szczegolnie, ze pracuje dwa weekendy pod rzad i potem ma dwa
            weekendy wolne, a mala chodzi do szkoly, wiec ciezko jest to wszystko
            schynronizowac - wiec najczesciej to Gruby wsiada w autobus i jedzie do malej na
            caly dzien, a na noc wraca do domu, chyba ze sie tak zlozy, ze ma akurat wolny
            weekend. Czasem wsiadamy razem w samochod, on jedzie do malej, a ja na zakupy smile
    • sylvia_b Re: weekendowe rozterki 04.11.08, 10:38
      O Jessssu, a ja myślałam, że tylko ja mam takie problemy.
      Uwielbiam małą, jest naprawdę fajna dziewczynką i ona tez mnie uwielbia. Ale do
      cholery nie zawsze mam ochotę na weekend z nią, a mam ja w domu co drugi. Tym
      bardziej, że ona bardziej lgnie do mnie niz do taty, a tata z tego korzysta uncertain
      A najbardziej wkurza mnie stawianie mnie przed faktem dokonanym, że np bierze ją
      w środku tygodnia nie informując mnie o tym, albo jeszcze gorzej - nie
      informuje, że bierze i zamierza zostawic pod moja opieką na kilka godzin, bo ma
      coś do załatwienia.
      I najgorsze jest to, że mąż nie rozumie moich argumentów. Dla niego jest
      oczywiste "albo akceptujesz mnie z dzieckiem, albo wcale". Nie ma możliwości,
      żebym weekend kiedy on ma małą spędziła z koleżanką albo swoją rodziną. Bo nie.
      Bo ona też chce mnie widzieć, to ja muszę. Moje odczucia w tym przypadku
      kompletnie sie nie liczą sad
      • 333a13 Re: weekendowe rozterki 04.11.08, 18:48
        W takim razie walcz o siebie dziewczyno! dlaczego tylko Ty masz iść
        na ustępstwa? Nie powiem, czasem "poświęcam" się dla dobra wspólnego
        i spędzam czas razem z NM i Młodym... Z Młodym mam dobry kontakt,
        strasznie lubi ze mną rozmawiać bo go słucham i traktuję
        jak "dorosłego", z czego też mój NM lubi korzystać i sobie czasem od
        dziecka "odpocząć". Jeśli tatuś nie ma cierpliwości do dziecka to ja
        mam z siebie wykrzesać jej tyle żeby zajmować się dzieckiem
        NM??? !!! Uważam, że moje "lenistwo" i "wygodnictwo" przynosi
        ogromne korzyści dziecku, bo spędza czas ze swoim rodzicem, który
        chcąc nie chcąc musi się nim zająć big_grin Reasumując moja postawa oraz
        dziewczyn, które również ją wprowadzają w życie, przynosi ogromne
        korzyści wszystkim stronom bez wyjątków smile oby tak trzymać
        kobitki big_grinbig_grinbig_grin
      • rybkka24 Re: weekendowe rozterki 15.11.08, 11:13
        ojej.jaki zaborczy jest Twoj NM.
        nie wiem czy dlugo tak wytrzymasz a jak sie bedziesz zmuszac to po paru latach
        bedziesz zalowac lat pod dyktando Twojego mena i dziecka ktorego nie
        planowalas...i nie jest Twoje.
        wychowaniem, samopoczuciem, rozwojem i czym tam jeszcze maja zajac sie rodzice
        tj.mama i tata.
        • sta.ri Re: weekendowe rozterki 17.11.08, 21:53
          Czesc dziewczyny,

          jak tak czytam co piszecie to mam wrazenie, ze wszystkie zyjemy z tym samym
          facetem big_grin

          Ja jestem macocha dopiero od kilku miesiecy, ale postanowilam od poczatku
          ustanawiac pewne granice i rozmawiac natychmiast z N jak mi cos lezy na
          watrobie. Na razie sie udaje...

          Nie wiem jak wasi menszczyzni wink ale moj ma "problem" ze sprzataniem. Wyglada na
          to , ze to choroba zakazna bo oba Mlode (9 i 11) cierpia na to samo. Obiadek
          zjedzony to od stolu...macocha posprzata...., kapiel po meczu pilki noznej
          (padalo), wanna jak u Shreka, a Panowie siedza na kanapie przytuleni i ogladaja
          film....Macocha posprzata....

          Wiec sie rozmowilam, ze ja Kopciuszkiem we wlasnym domu nie bede i potrzebuje
          pomocy w takich wlasnie szczegolach. Zadzialalo....na razie....
          • chalsia Re: weekendowe rozterki 17.11.08, 22:23
            > zjedzony to od stolu...macocha posprzata...., kapiel po meczu
            pilki noznej
            > (padalo), wanna jak u Shreka, a Panowie siedza na kanapie
            przytuleni i ogladaja
            > film....Macocha posprzata....

            eeee tam. Skoro wanna brudna, to macocha nie będzie się myła co
            równa sie odstawienie chuopa od łoża. Myślę, że wtedy szybciutko
            dzieci do mycia wanny pogoni albo sam ją będzie na glanc czyścił.
            smile)
          • sylvia_b Re: weekendowe rozterki 19.11.08, 10:19
            > Nie wiem jak wasi menszczyzni wink ale moj ma "problem" ze sprzataniem.

            He he he, nawet mi o tym nie mów... Jak się już weźmie (tzn jak go zmuszę raz na
            miesiąc albo rzadziej) to posprząta, ale żeby na bieżąco...co to to nie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka