jolanta4447
21.04.18, 02:32
No, tu jest wiele wątpliwości co do zachowania, bo też są różni lekarze.
Jedni chcą dowiedzieć się jak najwięcej od pacjenta - początki choroby, objawy, historia, przyjmowane wcześniej leki, odczucia, zwyczaje itp.
Drudzy każą się zamknąć i siedzieć cicho, póki sami nie ocenią.
U nich często wizyta trwa 5-8 minut, bo spieszą się i pewnie uważają, że sami mogą niezawodnie ocenić. Nie mają czasu na słuchanie.
Jak się zachować przy tych drugich?
Przecież nawet ta sama choroba może dawać różne objawy i odczucia chorego,a każdy organizm jest inny.
Na siłę dopowiadać czy uciekać od takiego medyka?
Dwa dni temu miałam wątpliwą przyjemność stanąć przed lekarką z potrzebą zapisania mi protezy. Choroba zaleczona, ale gołym okiem widać, że proteza niezbędna, a pani doktor ostro ochrzaniła mnie za brak ostatniej morfologii. Zapytałam, jaki związek ma morfologia z niezaprzeczalną koniecznością protezy.
Ostra nieprzyjemna odpowiedź - ona chciałaby widzieć wyniki, które wg mnie - nie mają tu żadnego znaczenia. Osoba dość wiekowa - stara szkoła lekarska.
Z racji , niestety, koniecznych częstych kontaktów z medykami, obserwuję chamski, bezosobowy i autorytarny stosunek starszych lekarzy do pacjentów - chyba tak się przyzwyczaili w dawnych czasach, kiedy lekarz był bogiem i wyrocznią, a pacjent - nikim.
Pytanie - czy jest sposób, by móc zachować się z godnością, nie dać się sponiewierać, wymóc właściwy stosunek lekarza do pacjenta, ale jednocześnie nie narazić się na wyrzucenie lub negatywny wyrok. Dodam, że od decyzji tej lekarki zależy dalszy przebieg sprawy.
Morda w kubeł i posypywanie głowy popiołem, potulność i przepraszanie czy może walka o swoją godność i wymaganie szacunku i zrozumienia? A może złożenie skargi?
Nie wiem, choć od lat mam wątpliwą przyjemność kontaktów ze służbą zdrowia. Często walczę i stawiam się, ale może niesłusznie?
Oczywiście chodzi o NFZ, bo kiedy operowałam oczy prywatnie za spore pieniądze, to kontakty były pełne kultury, a nawet wręcz przyjazne.
Nie chcę dyskutować o samej służbie zdrowia, bo każdy chyba ma swoje negatywne doświadczenia, ale o zachowaniu lekarza vs pacjenta i odwrotnie. Tu chyba też obowiązuje s-v, a nie tylko etyka lekarska.
Jakieś rady?