Dodaj do ulubionych

Wizyta u lekarza

21.04.18, 02:32
No, tu jest wiele wątpliwości co do zachowania, bo też są różni lekarze.

Jedni chcą dowiedzieć się jak najwięcej od pacjenta - początki choroby, objawy, historia, przyjmowane wcześniej leki, odczucia, zwyczaje itp.

Drudzy każą się zamknąć i siedzieć cicho, póki sami nie ocenią.
U nich często wizyta trwa 5-8 minut, bo spieszą się i pewnie uważają, że sami mogą niezawodnie ocenić. Nie mają czasu na słuchanie.

Jak się zachować przy tych drugich?
Przecież nawet ta sama choroba może dawać różne objawy i odczucia chorego,a każdy organizm jest inny.

Na siłę dopowiadać czy uciekać od takiego medyka?

Dwa dni temu miałam wątpliwą przyjemność stanąć przed lekarką z potrzebą zapisania mi protezy. Choroba zaleczona, ale gołym okiem widać, że proteza niezbędna, a pani doktor ostro ochrzaniła mnie za brak ostatniej morfologii. Zapytałam, jaki związek ma morfologia z niezaprzeczalną koniecznością protezy.
Ostra nieprzyjemna odpowiedź - ona chciałaby widzieć wyniki, które wg mnie - nie mają tu żadnego znaczenia. Osoba dość wiekowa - stara szkoła lekarska.
Z racji , niestety, koniecznych częstych kontaktów z medykami, obserwuję chamski, bezosobowy i autorytarny stosunek starszych lekarzy do pacjentów - chyba tak się przyzwyczaili w dawnych czasach, kiedy lekarz był bogiem i wyrocznią, a pacjent - nikim.

Pytanie - czy jest sposób, by móc zachować się z godnością, nie dać się sponiewierać, wymóc właściwy stosunek lekarza do pacjenta, ale jednocześnie nie narazić się na wyrzucenie lub negatywny wyrok. Dodam, że od decyzji tej lekarki zależy dalszy przebieg sprawy.

Morda w kubeł i posypywanie głowy popiołem, potulność i przepraszanie czy może walka o swoją godność i wymaganie szacunku i zrozumienia? A może złożenie skargi?

Nie wiem, choć od lat mam wątpliwą przyjemność kontaktów ze służbą zdrowia. Często walczę i stawiam się, ale może niesłusznie?

Oczywiście chodzi o NFZ, bo kiedy operowałam oczy prywatnie za spore pieniądze, to kontakty były pełne kultury, a nawet wręcz przyjazne.

Nie chcę dyskutować o samej służbie zdrowia, bo każdy chyba ma swoje negatywne doświadczenia, ale o zachowaniu lekarza vs pacjenta i odwrotnie. Tu chyba też obowiązuje s-v, a nie tylko etyka lekarska.
Jakieś rady?
Obserwuj wątek
    • aqua48 Re: Wizyta u lekarza 21.04.18, 08:39
      No moim zdaniem trzeba wiać od lekarza, który traktuje Cię z góry i szukać normalnego, który grzecznie odpowie na każde Twoje pytanie choćby wg niego osobiście było niepotrzebne i głupie czy banalne. Nie ma rady - tak jak z ludźmi niewychowanymi w towarzystwie - zamiast ich pouczać eliminuje się ich obecność. Natomiast, ponieważ gbur wykonuje pracę w której ma OBOWIĄZEK zachowywać się odpowiednio wobec pacjentów - możesz również złożyć skargę na lekarza który Cię potraktował niegrzecznie.
      I tak coraz częściej na NFZ można takich normalnych spotkać.
    • reinadelafiesta Re: Wizyta u lekarza 21.04.18, 08:56
      @Jolanta
      Zmieniłabym lekarza, wyjaśniając uprzejmie jego przełożonym, dlaczego to robię.
      Uważam, że nie wolno przyzwalać na takie zachowanie, lekarza obowiązują takie same standardy, jak wszystkich innych.
    • positronium Re: Wizyta u lekarza 21.04.18, 14:10
      Od lat mam taki system - jak nie pasuje mi lekarz, to go więcej nie odwiedzam. Ale korzystam tylko z opieki prywatnej, więc jestem na uprzywilejowanej pozycji.
      Niemniej, zawsze idę na wizytę z dwoma założeniami:
      1. To nie ja jestem ekspertem
      2. Muszę jednak wiedzieć, co się dzieje i dlaczego, bo to moje ciało i życie

      Do tej pory jakoś to działa. Jak trafiam do specjalisty, który nie chce wytłumaczyć mi swojego postępowania, lub nie budzi mojego zaufania, to po prostu zmieniam lekarza lub placówkę.
      • aqua48 Re: Wizyta u lekarza 21.04.18, 17:17
        No cóż, ja raz trafiłam na lekarza, który po wywiadzie i starannym oglądnięciu wyników moich badań rozłożył bezradnie ręce i stwierdził - ja nie wiem co pani jest, ale to na pewno coś poważnego. A 120 zł wcześniej skasował...Gdyby nie to, że miałam wysoką temperaturę, byłam bardzo zmęczona i czułam się niezwykle paskudnie...
        • positronium Re: Wizyta u lekarza 21.04.18, 17:29
          @Aqua
          To był prywatny internista?
          Płacę abonament, więc nie muszę za każdą wizytę uiszczać, a mam dostępnych większość specjalistów. Ale wiem, że to nie jest niestety norma.

          Tak na marginesie, jak ostatnio złapało mnie paskudne grypsko to było mi wszystko jedno, więc gdyby lekarz był taki jak ten z Twój to pewnie by doszło do bardzo niekulturalnej wymiany zdań, przynajmniej z mojej strony. wink ale też, nie ufam lekarzom którzy zawsze wszystko dobrze wiedzą.
          • aqua48 Re: Wizyta u lekarza 21.04.18, 18:00
            positronium napisała:

            > @Aqua
            > To był prywatny internista.

            Niestety tak. ZA wizytę płaciło się przed wejściem do gabinetu w recepcji. Wizyta u niekompetentnego lekarza po to by dowiedzieć się tyle samo ile wiedziałam przedtem, wyniosła mnie dość drogo. Wróciłam jak niepyszna do mojej NFZowskiej pani doktor, która też nie wiedziała co mi jest, ale przynajmniej zlecała kolejne badania z których wynikało, że jestem bardzo chora.

            > Tak na marginesie, jak ostatnio złapało mnie paskudne grypsko to było mi wszys
            > tko jedno, więc gdyby lekarz był taki jak ten z Twój to pewnie by doszło do bar
            > dzo niekulturalnej wymiany zdań, przynajmniej z mojej strony. wink ale też, nie u
            > fam lekarzom którzy zawsze wszystko dobrze wiedzą.

            Ja byłam wówczas zbyt znękana i zaskoczona na jakąkolwiek wymianę zdań.
            Ale i na polecanego cudotwórcę który wie wszystko świetnie (choć z tego USG, które właśnie zrobiliśmy tak naprawdę nie wynika JAKIE pani ma uszkodzenie) i proponował od ręki genialną operację przyszycia wszystkiego do wszystkiego za jedyne kilkanaście tysięcy, po której "będzie pani jak nowa" też się natknęłam. Tfu! Pecha mam?

            • positronium Re: Wizyta u lekarza 21.04.18, 18:02
              aqua48 napisała:

              > ! Pecha mam?

              Może w złej okolicy mieszkasz. wink
            • reinadelafiesta Re: Wizyta u lekarza 21.04.18, 19:07
              @Aqua
              A ja ostatnio trafiłam do specjalisty, gdzie na prywatną wizytę czekałam kilka miesięcy. Koszt wizyty 30% wyższy, niż u innych lekarzy. I ten lekarz mi zrobił usg dwóch Achillesów w cenie jednego. Więc i tacy bywają lekarze. Ale na ewidentne grubiaństwo reagowałabym, głównie zmianą lekarza.
              • aqua48 Re: Wizyta u lekarza 21.04.18, 20:33
                reinadelafiesta napisała:

                > Ale na ewi
                > dentne grubiaństwo reagowałabym, głównie zmianą lekarza.

                Ja też. Tak, lekarze bywają różni, spotkałam masę fajnych troskliwych i kompetentnych ludzi w tym zawodzie pracujących. Do końca życia będę pamiętać z sentymentem dwóch anestezjologów którzy mnie komfortowo usypiali przed zabiegami. Jeden widząc, że się boję po prostu, po ludzku mnie przytulił na sali operacyjnej smile Inny żartował ze mną do utraty przytomności. Mojej, na szczęście.
                Jednak zazwyczaj lekarze mają do czynienia z chorym słabym i skołowanym człowiekiem, nierzadko przestraszonym. Wykorzystywanie swojej przewagi a takim jest okazanie pacjentowi niegrzecznego zachowania czy wyższości jest moim zdaniem wyjątkowo niegodne.
                • jolanta4447 Re: Wizyta u lekarza 22.04.18, 01:55
                  Zmienić lekarza, który jest chamski lub nie budzi zaufania?

                  Łatwo napisać, ale w rzeczywistości - trudno zrobić.

                  1- jeżeli był prywatny i za moje pieniądze, to tylko straciłam
                  forsę i nadal diagnoza i leczenie nie są pewne. Wiadomo, że
                  do niego nie wrócę, ale 150 zł za 10 minut poleciało.

                  2- na NFZ do rodzinnego czekam 7 dni, bo nie mogę warować
                  od godz. 6, by złapać numerek na ten dzień. Fakt, że mogę
                  zmienić raz na 6 miesięcy, ale dzienne limity przyjęć!

                  3- jeśli jest komisja (ZUS czy do niepełnosprawności), to nie
                  mam wyboru - albo taka albo żadna, a tam jest najgorzej z
                  kulturą.

                  4- do specjalisty czekam od 3 miesięcy do 10 i okazuje się być
                  chamem. Uciekać i dalej czekać?

                  5- są specjalizacje, które nie działają prywatnie, np. onkologia
                  i pacjent, jeśli już dostanie się tam, to nawet chamsko
                  potraktowany musi się zamknąć.

                  6- nie każdego stać na abonament lub tylko wizyty prywatne.
                  • reinadelafiesta Re: Wizyta u lekarza 22.04.18, 06:39
                    @Jolanta
                    Mnie się zdarzyło raz czy dwa postawić takiemu lekarzowi. Mimo że byłam zależna i wyboru lekarza nie miałam. O dziwo, dało to efekt: ton się zmienił, konsekwencji merytorycznych też nie było. . Ale to ryzyko, trzeba samej ocenić, czy chce się je podjąć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka