Dodaj do ulubionych

jak przetrwać

11.08.09, 13:13
03.12.08, 14:21 to wtedy weszłam na to forum, bo szukałam wsparcia,
zrozumienia, sensu, istnienia. 28 listopada 2008r. o 19.30 zmarł mój brat.
Był dla mnie kimś ponadprzeciętnym. Zastępował mi tatę, którego prawie nie
miałam, ojcował mi, dlatego dziś chylę przed nim czoło, choć jest gdzieś,
daleko stąd...Zostałam sama ze swoim bólem, tak bardzo chciałabym by był przy
mnie, mogłam zawsze na niego liczyć.On na mnie też. A dziś? Został po nim
synek, kocham go bardzo, szalenie. Robię wszystko żeby choć przez krótką
chwile był ze mną,nie oczekuje podziwu, bo i po co? Ale tak mi tęskno do
mojego anielskiego braciszka Totalne Zero u Boga Marta
Jak wy sobie radzicie? Bo moim lekarstwem są łzy...
Obserwuj wątek
    • maretta111 Re: jak przetrwać 11.08.09, 13:42
      "Nie mówcie tym, którzy stracili ukochanych, że czas zagoi rany, nie mówcie, że
      oni już nie cierpią .Najlepiej nie mówcie nic. Czas tych ran nie leczy,
      pozostają po śmierci ukochanych, jest też trochę, śmiercią nas samych, coś w nas
      umiera. Żyjemy , ale nic nie jest tak, jak było przedtem, już nie jesteśmy tacy
      sami. Kocham,tęsknię, pamiętam.... Twoja siostra
      • kasik2222 Re: jak przetrwać 11.08.09, 14:15
        pięknie napisane... jakby o mnie i moim mężu
      • annubis74 Re: jak przetrwać 11.08.09, 18:26
        maretta111 napisała:

        > "Nie mówcie tym, którzy stracili ukochanych, że czas zagoi rany,
        nie mówcie, że
        > oni już nie cierpią .Najlepiej nie mówcie nic. Czas tych ran nie
        leczy,
        > pozostają po śmierci ukochanych, jest też trochę, śmiercią nas
        samych, coś w na
        > s
        > umiera. Żyjemy , ale nic nie jest tak, jak było przedtem, już nie
        jesteśmy tacy
        > sami.

        to wszystko prawda. ja straciłam Mamę 1,5 miesiąca temu i z każdym
        dniem tęsknię coraz bardziej... wiem że już nigdy żadne święta,
        rodzinne spotkania w naszym domu nie będą takie same. Wiem, że za
        każdym razem kiedy usłyszę "Babciu" na placu zabaw, będę myśleć ze
        moja córeczka nie ma już Babci, która tak ja kochała. Boli mnie
        fizycznie kiedy widzę córki idące z mamami na zakupy, śmiejące się
        razem lub kłócące o jakieś głupstwo - tak bardzo im zazdroszczę
        zdumiewa mnie że mam siłę by wstawać co rano, wykonywać te wszystkie
        codzienne czynności, bo czuję jakbym w połowie umarła
        Pozdrawiam Cię ciepło
    • 198-3mk Re: jak przetrwać 11.08.09, 15:44
      Witaj Maretto:) Myslę że nie ma lekarstwa które pomagałoby,
      jednakowo kazdemu z nas... Wogóle nie ma lekarstwa które zaleczy
      rany, jakie zostały w naszych sercach, po odejściu naszych bliskich.
      To w jaki sposób, i jak długo bedziemy przeżywać naszą żałobę, jest
      zależne od NAS samych,tylko od NAS, nikogo wiecej...
      To MY decydujemy czy spadamy na samo dno rozpaczy,i tam
      pozostajemy,czy tez potrafimy w tym bólu i żalu do całego
      świata,dostrzec maleńkie światełko w tunelu...
      Przeżyłam śmierć syna. Mineły cztery lata...
      Ale ja nie skupiłam sie tylko na swoim bólu,i swojej rozpaczy...
      Pamiętałam też o tym, że taki sam ból i rozpacz, przeżywaja po
      śmierci najstarzsego brata, Ci synowie, którzy pozostali... To ja
      musialam przeprowadzić ich, przez wszystkie etapy żałoby,w taki
      sposób, aby jak najmniej zostali okaleczeni, i potrafili żyć
      dalej... Bo wbrew wszystkiemu,życie toczy się dalej,czy tego chcemy,
      czy nie... Myślę że mi się udało Choć, moze prościej byłoby,
      schować głowę, w przysłowiowy piasek... Często musimy powalczyć sami
      ze soba, aby móc kiedys powiedziec, dałam/dałem radę,pokonałam/łem
      siebie...
      To prawda, czas nie goi ran, i czasem lepiej zamilknąć, niż
      powiedzieć coś głupiego, ale wiem ze swojego doświadczenia, że ten
      czas zmiejsza natężenie bólu...
      Umiemy rozmawiać o tych którzy odeszli...
      A przecież sa niedaleko,tylko tuż za rogiem...
      Ja dzisiaj potrafię już podziękować Panu Bogu za 22 lata spędzone z
      moim Marcinem... Potrafie dziekować za to że był,że mogłam go
      urodzić, wychować, kochać Go, cieszyć sie nim... Własnie ja... Nikt
      inny...
      I mam wielka nadzieję że kiedyś z nim się spotkam...
      Wiem,może jest głupie to co napisałam, ale to jest moje zdanie i
      wcale nie musicie sie z nim zgadzać:(
      Często w życiu musimy powalczyc sami ze sobą...
      I czesto z tej walki wychodzimy zwyciesko,ale jest to naprawdę
      bardzo ciężka praca.
      Pozdrawiam Was Bardzo Serdecznie i wierzę iż nadejdzie dla Was taki
      czas, kiedy potraficie dostrzec swiatełko w tunelu, i z usmiechem w
      sercu, podążycie w jego stronę...
      Beata-mama Marcina:)
      • maretta111 Re: jak przetrwać 11.08.09, 15:53
        Ja która zostałam wychowana w wierze, miłości, nadziei, zawsze wiedziałam co
        znaczy kochać, ja poległam w złudnych nadziejach że miłość trwa wietrznie i co
        za to dostałam oprócz bólu...
        • tilia7 Re: jak przetrwać 11.08.09, 18:56
          Maretto, MIŁOŚĆ TRWA WIECZNIE,nawet jeśli Ci ukochani odeszli i nasza miłość do
          nich musi pokonać granice tego świata.
          A poza tym...nie wiem, co napisać.Gdybym znała lekarstwo na ten ból i rozpacz
          zaaplikowałabym je sobie.Ale nie znam.Więc w świecie, który runął i rozsypał się
          w pył próbuję walczyć i czuję momentami że przegrywam tę nierówną walkę z
          bezsensem, z brakiem nadziei.Człowiek ma mnóstwo wewnętrznej siły, ja o tym
          wiem.Ale,żeby walczyć trzeba wiedzieć, o co się walczy i w jakim celu.Ja nie
          wiem.Próbuję się nie poddać, próbuję również dla Niego, bo wiem, że chciał dla
          mnie wszystkiego, co najlepsze.Ale jest piekielnie ciężko.Człapie z dnia na
          dzień, bez planów, bez marzeń, bez radości.Cieszę się, kiedy umiem
          płakać.Ostatnio to coraz trudniejsze, skamieniałam z rozpaczy.Staram się
          wierzyć, że czas pozwoli mi oswoić się z tym bólem.I tyle.
          Przytulam serdecznie i życzę dużo siły,pocieszać Cię na siłę nie będę, bo nie
          znam jeszcze słów, które leczą:(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka