maretta111
11.08.09, 13:13
03.12.08, 14:21 to wtedy weszłam na to forum, bo szukałam wsparcia,
zrozumienia, sensu, istnienia. 28 listopada 2008r. o 19.30 zmarł mój brat.
Był dla mnie kimś ponadprzeciętnym. Zastępował mi tatę, którego prawie nie
miałam, ojcował mi, dlatego dziś chylę przed nim czoło, choć jest gdzieś,
daleko stąd...Zostałam sama ze swoim bólem, tak bardzo chciałabym by był przy
mnie, mogłam zawsze na niego liczyć.On na mnie też. A dziś? Został po nim
synek, kocham go bardzo, szalenie. Robię wszystko żeby choć przez krótką
chwile był ze mną,nie oczekuje podziwu, bo i po co? Ale tak mi tęskno do
mojego anielskiego braciszka Totalne Zero u Boga Marta
Jak wy sobie radzicie? Bo moim lekarstwem są łzy...