alfa36
09.05.05, 14:16
Pewnie znacie moje niezbyt dobre relacje z synem M. Dziecko ma w szkole Dzień
Matki. Ja nie mam ochoty na imprezkę iść (pomijając, ze coś tam juz
zaplanowałam na ten dzień). Ale mam dylemat. Z jednej strony zupełny brak
ochoty, bo przecież młody w domu krnąbrny, ma wiecznie do mnie o wszystko
pretensje itd. A z drugiej, jednak mi go szkoda ("inne mamy będą , a do mnie
przyjdzie babcia"- stwierdzenie do taty z miną). Dla mnie to takie udawanie,
robienie dobrej miny do złej gry. Nie wierzę, że moje pójście zmieniłoby
cokolwiek, bo dwa lata temu, mimo oporów poszłam (w zeszłym roku takiego dnia
w klasie nie organizowano) i nic to w niczym nie pomogło. Wiem, ze młody lubi
się mną pochwalić ( jego koledzy takich młodych mam nie mają) i to tylko o to
chodzi. No i nie wiem, co zrobić. Iść dla świętego spokoju, czy też nie iść.
Piszę dla świętego spokoju, bo wiem, że M też będzie miał problem jak nie
pójdę. Pozdrawiam