menka_s 04.06.09, 20:58 W jaki sposób kościół i religia chrześcijańska korzysta z nauki? Bardzo proszę o pomoc. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
rkcb Re: Religia i rozum 09.06.09, 11:54 Wszystko zależy z jakiej dziedziny nauki. Na przykład kobiety - według KK - mogą korzystać z osiągnięć matematyki i astronomii, żeby nie mieć dzieci (kalendarzyk małżeński), ale korzystanie z osiągnięć chemii i farmacji jest zakazane (cała antykoncepcja). Wszystko zależy też od kontekstu historycznego - chrześcijanie intensywnie sprzeciwiali się uznaniu osiągnięć różnych dziedzin nauki takich jak astronomia (układ heliocentryczny), biologia (ewolucja), medycyny (szczepionki). Osiągnięcia nauk stosowanych takich jak inżynieria kościołowi w zasadzie nie przeszkadzały - no może po za budową wieży Babel. Odpowiedz Link
azayaka Re: Religia i rozum 10.06.09, 13:56 rkcb napisał: > Na przykład kobiety - według KK - mogą korzystać z osiągnięć matematyki i astro > nomii, żeby nie mieć dzieci (kalendarzyk małżeński) rkcb doszkolić się proszę i bzdur nie pisać Odpowiedz Link
kociak40 Re: Religia i rozum 10.06.09, 23:26 Jakie wykształcenie ma kler, jak są zagłębieni w nauce ci, ktorzy głoszą nam słowo boże? Do seminarium są przyjmowani kandydaci po skończonym liceum. Cała ich wiedza z tz. nauk ścisłych - matematyka, fizyka ,chemia, kończy się na licealnym zakresie. Kształcenie dalsze odbywa się już w innym zakresie nauki. Aby móc w jakimś większym zakresie zrozumieć Wszechświat, jego powstanie, działanie, zmiany jakie zachodzą, do czego prowadzą itd. potrzebny jest większy zakres wiedzy i to w zakresie mechaniki kwantowej, astrofizyki itp. czyli z rozszerzonego zakresu nauk ścisłych. Tu pojawia się pewien paradoks. Dla lepszego jego zrozumienia dam przykład. Stalin miał plan ateizacji całego społeczeństwa. Taki najprostszy ateizm zakłada materializm, nieskończoność czasu i przestrzeni, stałość Wszechświata. Tak głosili to Marks i Engels, i tak przyjmował to Stalin. Niestety, nie przewidzieli w nauce XX wieku powstanie teorii względnosci Einsteina i mechaniki kwantowej Plancka, ktore negują materializm, nieskończoność czasu i przestrzeni a tym samym całą symetrię marksizmu. W ZSRR za Stalina było zabronione wykładanie na uczelniach tych "nowości" i z trudem godzono się z tym, że bez Einsteina i Plancka nie ma mowy o współczesnej elektronice i energii atomowej. Podniesienie poziomu nauki, nie eleminuje Boga ale daje pogląd, że to co istnieje nie musi mieć boskiego nadzoru, działa zgodnie z prawami natury. Bóg, o ile chcemy takie pojecie przyjąć jako siłę sprawczą Wielkiego Wybuchu, ma tak wielki wymiar, że nie do przyjęcia są stare wierzenia w diabły, anioły, Adama i Ewe, ceremoniały itd. To jest wielkie zagrożenie dla samego kleru, ktory przecież "żyje" z ceremoniałów, demonów, rózańców itd. Zbliża się świeto "Bożego Ciała" i znowu będą procesje z niesieniem figur, obrazów, będzie woda święcona, kapłani w uroczystych szatach będą odbierać hołd dla siebie itd. Dla tych co przyjmują zapis biblijny jako rzeczywistość, nie uznają ewolucji, nie znają astrofizyki, nie rozumieją praw przyrody jest to "woda na młyn", jest to im potrzebne i kler jest przydatny. Mozna popatrzeć na twarze tych co będą nieśli te figury i obrazy w procesji, z nimi o teorii względności nie pogadamy, dla nich czas w całym Wszechświecie jest jednakowy. To jest właśnie ten paradoks, jeden Bóg, ale inne odniesienie do Niego i tego nie można pogodzić. Odpowiedz Link
a.giotto Re: Religia i rozum 11.06.09, 01:33 kociak40 napisał: > będą odbierać hołd dla siebie itd. Dla tych co przyjmują zapis > biblijny jako rzeczywistość, nie uznają ewolucji, nie znają > astrofizyki, nie rozumieją praw przyrody jest to "woda na młyn", niestety, ale jest to antyklerykalny bełkot. 1. Kto uznaje cały zappis biblijny jako rzeczywistość? 2. W którym punkcie astrofizyka przeczy jakiejś prawdzie wiary? 3. Gdzie występuje jakakolwiek niezgodność między prawami przyrody a wiarą, religią? A co do głównego tematu wątku: przecież to chrześcijańskie średniowiecze ocaliło dorobek największych filozofów greckich m.in. Arystotelesa, który stoi u podstaw wszystkich nauk przyrodniczych. Odpowiedz Link
nowako-wa do kociak 40 11.06.09, 09:22 Przepraszam ,za się wtrące ,ale Twoje problemy z pojmowaniem wiary ( domniemam ,że masz ochotę ją pojąć ) biorą się z Twojego rozumowego podejścia. Może trochę literatury o przeżyciach mistycznych świętych rozjaśniło by ci pojmowanie Boga sercem, duszą - tylko tak można Boga poznać - analizowanie pism dosłownie i porównywanie ich z osiągnięciami nauki donikąd Cię nie zaprowadzi- wciąż na nowo będziesz odkrywał sprzeczności. Każdy kto tylko logiką chce pojąć jak to z tym Bogiem jest w końcu dochodzi do bezsensu.Może zamiast czytać fachową literaturę kwantową poczytaj o parapsychologi, intuicji tam pomimo iż niereligijnie znajdziesz wskazówki jak się kierować duszą w poszukiwaniach . Życzę Ci abyś w koncu doznał olśnienia, bo jesteś wytrwałym poszukiwaczem i mam nadzieję ,że nie odczytasz mojego postu jak złośliwego, bo takich intencji nie mam... Odpowiedz Link
kociak40 Re: do kociak 40 11.06.09, 19:41 Odpowiedz dla nowako-wa. Ja nie mam problemów z pojmowaniem wiary, sprowadzam ją tylko do wiekszego wymiaru. Przyjmuję, że możliwym jest istnienie Stwórcy, że mozliwa jest pewna z Nim "łaczność" przez modlitwę, własną postawę do innych ludzi i Jego dzieła przyrody. Tak wielki Stwórca, o nieskończonej madrości nie może mieć ludzkich cech próznosci (rózańce, koronki, modlitwy wstawiennicze, pokłony, chodzenie na kolanach itd. itd.)To próżności ludzkiej sprawia to przyjemność, to ziemscy władzcy wymagają czołobitnosci i wywyższenia. Bóg tego nie potrzebuje, o Jego wielkości świadczy Jego mądrość. Po co według Ciebie, Bóg obdarzył ludzi inteligencją? Według mnie, to po to, aby poprzez naukę, poznawanie i zrozumienie praw przyrody poznać cząstkę tej Jego wielkiej mądrości. Nauka jest najtrudniejsza, łatwiej jest nieść gipsową figurę w procesji, odmawiać rózańce, zło przypisywać diabłu itd. Radę Twoją traktuję z szacunkiem, mamy jednak inne wymagania co do odczucia Boga. Dla mnie są nie do przyjęcia dewocjonalia, rózańce, ceremoniały i to wszystko co z Boga czyni raczej czarodzieja z bajek i sprowadza Go do niskiego poziomu bożka. Odpowiedz Link
nowako-wa Re: do kociak 40 11.06.09, 20:17 Dziękuję za tak miłe i wyrozumiałe potraktowanie... Szanuję Tw ój pogląd ale muszę wyjaśnić mój -np. moje codzienne odmawianie różańca to poświęcenie 30minut na medytację , przemyślenie dnia i to jest potrzebne mnie, a nie Bogu . Siła mojej wiary jest uzależniona od jej zgłębiania i poświęcania jej czasu- czas to jedyne co posiadamy, z resztą trzeba się będzie rozzstać- i dla mnie modlitwa to nie próżność - próżnośc to pić piwo i oglądać tysięczny odcinek tasiemca. Przez modlitwę zawierzam się Bogu, dziękuję, wychwalam, proszę itd- to taka moja rozmowa z "niewidzialnym" Takie wyrzeczenia , posty , pokuty pozwalają mi zapanować nad upadłą naturą . A jak ty ćwiczysz silną wolę, czy próbujesz zachęcać się do nazwijmu to ogólnie DOBREGO ? Może i nauka jest trudna- ale dla mnie trudne jest dziś życie w/g ewangeli- nie oddać drugiemu pięknym za nadobne i zachować twarz w wielu sytuacjach , no i przebaczać tym , którzy na to nie zasługują . A do tego rozój nauki nie ma nic do rzeczy i nigdy nie miał. Problemy ludzkie są stare jak świat i żadna technologia ich nie rozwiąże- jak narazie ten rozwój nie jednego zapędził w problemy z psychiką i chorobami cywilizacyjnymi.Obrzędy o których piszesz to TRADYCJA a nie wiara- kto je traktuje jako wyznawanie wiary błądzi. I jeszcze jedno - masz umysł ścisły i dlatego Twój punkt widzenia jest taki a nie inny - A Boga łatwiej od strony poetyckiej... Odpowiedz Link
nowako-wa Re: do kociak 40 11.06.09, 20:21 Ps. do kociak 40- wierzysz w Boga ?( a jeśli tak to co to takiego ten Bóg?) Odpowiedz Link
kociak40 Re: do kociak 40 11.06.09, 21:32 Do Pani nowako-wa Miło mi dyskutować ale nie bardzo rozumiemy się. Pani uważa, że mozna przypodobać się Bogu przez odmawianie rózańca? Co bardziej jest cenne dla Pani: jak ksiądz stwierdzi w stosunku do Pani - "to bardzo pobozna osoba, stale odmawia rozaniec, stale widzę ją w kosciele!" czy raczej jak nawet ateista stwierdzi - "to uczciwa i dobra kobieta!", co jest lepsze? Czym wegług Pani zasłuży się więcej Bogu - pielgrzymką i modlitwami do obrazu, czy np. pomocą sąsiadce, która oczekuje pomocy? Co do stwierdzenia jakie Pani podała - "A do tego rozój nauki nie ma nic do rzeczy i nigdy nie miał." to skrajnie błędne mniemanie. Tylko nauka może przynosić rozwój cywilizacyjny i techniczny ludziom, to nauki medyczne wydłuzyły życie ludziom, to nauki techniczne spowodowały, że obecnie może żyć na naszym globie ponad 8 miliardów ludzi. Co do drugiego postu z pytaniem, uważam Boga w takim pojęciu jak Pani tylko większego wymiaru. Pani Bóg, ceni sobie pokłony, modlitwy, nieszpory, nabożeństwa, rózańce, oddawanie mu stale hołdu itd. Mój Bóg tego nie wymaga, wymaga natomiast uczciwej pracy, trudu nauki, która przynosi pozytek innym, właściwej postawy i szacunku dla całej przyrody. To jest ta róznica. Odpowiedz Link
nowako-wa Re: do kociak 40 12.06.09, 09:19 Czyli pomimo różnicy poglądów da się kulturalnie podyskutować...Nasza różnica wynika ze spojrzenia na przymioty Boga- pan widzi go jako stwórcę doskonałej natury i prawideł- ja dostrzegam duchowość człowieka, psychikę... Zna pan opowieść o 7 niewidomych synach którzy myli słonia i każdy miał inne wyobrazenia- dopiero ojciec pogodził synów ,że wszyscy mają rację...podobnie jest z naszym widzeniem... a co do stwierdzenia" to uczciwa i dobra kobieta" to cenię sobie stwierdzenie ateisty...ale muszę panu wyprostować pański skrzywiony obraz katolika- może jestem jakimś wyjątkiem , ale opinia księdza mnie kompletnie nie interesuje i do kościoła w którym się modlę dojeżdżam codziennie 25 km dlatego ,że tam jestem incognito- wierzę w tajemnicę eucharysti , a co czują inni to ich sprawa - moją modlitwe przeżyeam w środku- praktycznie z nikim nie rozmawiam - jadę się MODLIĆ i tak to trwa już dwa lata , czyli raczej nie zachcianka...A wiara bez uczynków jest martwa- staram się pomagać każdemu kto stanie na mojej drodze- jeśli mam stałych pracowników to chyba dobrze świadczy ,że chcą u mnie np. pracować- do wiary nie namawiam ale jej konsekwencją są wartości, które trzeba szanowac w mojej firmie... > Co do drugiego postu z pytaniem, uważam Boga w takim pojęciu jak > Pani tylko większego wymiaru. Pani Bóg, ceni sobie pokłony, > modlitwy, nieszpory, nabożeństwa, rózańce, oddawanie mu stale hołdu > itd. Mój Bóg tego nie wymaga, wymaga natomiast uczciwej pracy, trudu > nauki, która przynosi pozytek innym, właściwej postawy i szacunku > dla całej przyrody. To jest ta róznica. > Różnicy nie ma , bo "mój Bóg" wymaga tego samgo co od pana , tylko ja go inaczej wielbię... I jeśli mogłoby mnie z panem cos poróżnić to jedynie definicja zła i jego tolerancja , z całą ręsztą sie zgadzam - łącznie z tym ,że kościół jest w opłakanym stanie - i zawstydza prawdziwego wyznawcę... Tu wkracza moje współodczuwanie - to też ludzie... A czy dla pana ludzkie wnętrze ma jakieś znaczenie ,czy rozwój cywilizacyjny przyniósł owoce? Bo ja wśród tych 8 miliardów ludzi widzę dużo zagubionych i neszczęśliwych pomimo iż mają "wszystkie" cuda techniki. Z czego w/g pana to wynika...? Odpowiedz Link
kociak40 Re: do kociak 40 12.06.09, 22:16 Ma pani rację, mamy inne wyobrażenie Boga i inne dlatego oczekiwania. Zgadzam się, że religia to raczej duchowość człowieka ale ta "duchowość" jest indywidualna. Musi być w kazdym człowieku jakby harmonia co do wyobrażenia Boga, jego istoty, spójne to musi być z naszym oczekiwaniem, wykształceniem, naszym odczuciem Wszechświata. Ma pani rację ja od dziecka pasjonowałem się tz. naukami ścisłymi, matematyka, fizyka, termodynamika, hydromechanika itd. itd. i mój umysł "stał się" bardziej konkretny. Wszystko chciałbym (w przenośni) zważyć, zmierzyć, określić masę, przyłozyć siłę, użyć energię itd. Mój Bóg to doskonały konstruktor, niezmierzona mądrość i stwórca zadziwiających swą mądroscią praw fizyki, mechaniki, termodynamiki itd. Dla tak wielkiej istoty Boga nie ma miejsca dla diabłów, zbuntowanych aniołów, Adama i Ewy, rózańców itd. Do kościóła już dawno nie chodzę, drażniła mnie teatralność mszy (Jezus umarł na krzyżu dla naszego zbawienia tylko raz i nie trzeba w sposób teatralny odtwarzać tego bez przerwy), drażniło mnie wymawianie przez księdza zbierającego na tacę formuły - "Bóg zapłać", niby dlaczego mieszać Boga do pieniędzy dla księdza? Powinien mówić - "dziękuję". Laikat zbiera pieniądze na tacę, ksiądz intonuje - "Boże, przyjmij i pobogosław tą ofiarę" i stawiają te tace przy ołtarzu. Uważam to za bluźnierstwo, ksiądz sobie wykorzysta te pieniądze na benzynę, może dla kochanki (kochanka) i Boga do tego sprowadza. Jakim prawem księża używają imienia Boga do święcenia martwych przedmiotów - samochodów, wiat, budynków itd. Nie potrzebuje żadnych pośrednków w postaci księży, jestem ambitny, sam odpowiadam za swoje postępowanie. Nie uznaję żadnych świetych, żadnych obrazów, figur, różańców, pielgrzymek, sanktuariów. Uważam, że Bóg jest wszędzie, zna moje marzenia i potrzeby, nie muszę stale się o nie modlić i naprzykszać Bogu. Zapewne odpowie pani, że mało w tym "duchowości", może, ale takie mam swoje potrzeby. Nie mogę zrozumieć tego co pani napisała poprzednio, że codziennie przez 30 minut odmawia różaniec i ma taką potrzebę? jest to dla mnie całkowicie niezrozumiałe. Dlaczego 30 minut? a nie lepiej byłoby 40 minut? Skąd taki interwał czasu? pozdrawiam Odpowiedz Link
nowako-wa Re: do kociak 40 13.06.09, 14:16 Ależ mnóstwo duchowości w pana wypowiedzi. Ja z tego powodu co pan pisze przestałam chodzić do kościoła i tak trwało 16 lat... Kiedy pojawiły sie w moim życiu doświadczenia nazwijmy to "mistyczne, kiedy od tego "zwariowałam"z pobytem w szpitalu psychiatrycznym włącznie i 9 miesięczną chorobą zaczęłam wracać na łono kościoła- ale zewnętrzne tandety nie przesłoniły mi tego co kościół naucza od 2 tysięcy lat - i te wartości mają dla mnie znaczenie...Zresztą jakby panu o ścisłym umyśle mózg zaczął wydziwiać takie rzeczy jak mnie być może też zaczął by pan poszukiwać egzorcysty...Podobno znamy się na tyle na ile nas sprawdzono- dziś wierzę w niesamowite doznania , bo one są rzadkością - ale są możliwe- inaczej wszystkich świętych musielibyśmy uznac za wariatów. Na ten zewnętrzny blichtr, który tak pana bije po oczach zupełnie nie zwracam uwagi, mówiąc dalej uważam ,ze w większości ma pan rację - ale z tego powodu nie rezygnuję z kościoła- mam dystans...I może nauka kiedyś udowodni istnienie tego niewidzialnego świata- wiadomo już ,że nasze DNA wibruje z częstotliwością niemożliwą do zmierzenia wytwarzając pole energetyczne...Nauka może się zbliżyć ale moim zdaniem nigdy "nie zmierzy" Boga i jego praw...Z jdnym się zgadzamy- jesteśmy świątynią Boga i możemy z Nim "rozmawiać " bez pośredników- dlatego jeśli człowiek zachowuje wartości , o których Jezus nauczał -jego religia jest dla mnie bez znaczenia. No i na koniec o tym różańcu- dla mnie niektórzy święci- to prawdziwe autorytety, np. Ojciec Pio i jesli nie jestem pewna co robić ufam jemu -modlitwa różańcowa jest prosta , bliska mojej rodzinie i jeszcze jedno- wierzę w objawienia Matki Bożej, w których proponuje różaniec. Dla pana to śmieszne- ale może gdyby pan miał moje przeżycia nabrałby pan do różańca szacunku... a czas - 30 minut to średnia , a nie reguła- dla mnie to czas zarezerwowany na modlitwę z całą rodzinę- nawet nie ma pan pojęcia jak takie wspólne modlitwy jednoczą całe pokolenia...Dlatego prośba niech pan nie patrzy złośliwie na modlących się - nie wszyscy to dewotki... Chociaż bardzo interesuje mnie pański światopogląd na sens cierpienia w życiu, ćwiczenie silnej woli ( potrzebne?) i stosunek do moralności...Jak ma pan ochotę na dalszą dyskusję proszę przejśc ponad widzialnymi znakami wyznawania wiary w kościele jako budynku- bo z tym to ja się z panem zgadzam... Odpowiedz Link
kociak40 Re: do kociak 40 13.06.09, 23:48 Przyznaję, że miło mi z panią dyskutować, bardzo ciekawie pani pisze i z taką "wiarą", w to co pisze. Czy nasze odniesienie do Boga, w pewną mozliwą relację jest prawdziwe czy nie, decyduje nasza wiara, a ta nie wymaga dowodów z zewnątrz, uzależnia ją nasze wyobrażenie i chęć aby tak było i nie musi to być rzeczywiste, wystarcza, że my tak sądzimy i przypuszczamy. Jak zapewne może sobie pani przypomina, publicznie, w TV, zmarły prof. Religa, wypowiedział się, że jest ateistą ale wierzy, że "Coś" musi być jako przyczyna i skutek zaistnienia Wszechświata. To można myslowo udowodnić, że "Coś" istnieje. Z chwilą Wielkiego Wybuchu zaistniał czas, przestrzeń, materia i energia. Co było przyczyną, tego człowiek nigdy nie wyjaśni bo istniejemy już jak to zostało stworzone i mozemy tylko w tych wymiarach myslowo sie "poruszać" i wykorzystywać prawa natury jakie powstały. Podstawowe prawo zachowania energii i masy, na którym opiera się cała nauka, nie dopuszcza żeby to powstało z niczego ale to zaistniało. Daje to powód do stwierdzenia ogólnego, że "Coś" istnieje jako czynnik stwórczy, ktorego czlowiek nigdy nie zrozumie ani nie określi. Pisze pani o DNA, jest to kwas dezoksyrybonukleinowy, ktory może powstać tylko w organizmach żywych ale bez niego nie może powstać zywa komórka. Tej zagadki obecna nauka też nie może wyjaśnić (coś na wzór co było pierwsze - kura czy jajko). Wiemy obecnie, że Wszechswiat zaistniał około 15-16 miliardów lat temu i wtedy to powstały prawa natury, ktore kształtują w sposób ciągły wszystko w tym Wszechświecie. Jak jest to doskonałe może o tym świadczyć taka szczególna i wyjątkowa cecha takiej substancji jak - woda. Ona, jako jedyna w całym Wszechświecie, ma inną charakterystykę niż wszystkie substancje. Wraz ze wzrostem temperatury od 0 do 4 st C ciężar własciwy rosnie. To sprawia, że zycie może powstać w wodzie, bo ta nie zamarza w calej objetosci tylko warstwami od "góry". Pierwsze żywe organizmy powstały w wodzie ~4,5 miliarda lat temu (czyli w chwili Wielkiego Wybuch już to było przewidziane, że taka szczególna cecha wody będzie potrzebna). Woda warunkuje powstanie organizmow zywych, nie ma wody, nie ma życia. Tak postałe zywe organizmy nigdy nie dostosują się do zycia na lądzie, życie będzie tylko w wodzie. Aby ewolucyjnie "zmusić" wyjście żywych organizmów na ląd, muszą być konieczne odpływy i przypływy. Jest woda na płyciznach i za chwilę jej nie ma, i tak przez miliardy lat. Aby tak było musi być Księżyc, ktory przez odziaływanie grawitacyjne powoduje przypływy i odpływy wód morz i oceanów. Zadziwiajaca mądrość i skuteczność oraz przewidywanie co się stanie. To tak w skrócie. Powoduje to, że można temu "Coś" przypisać inteligencję i mądrość. Powstaje teraz pytanie, czy człowiek ma jakieś odniesienie do tej mądrości i przyczynowości, która to wszystko stworzyła? Jeśli załozymy, że takie odniesienie jest możliwe, możemy to "Coś" nazwać Bogiem i stworzyć religię jako pewne wyobrazalne przez czlowieka odniesienie. Ci, co takiej mozliwości w odniesieniu nie zakladają, są poza religią. A gdzie ja jestem? Pośrodku. Istnienie Boga przyjmuję, uznaję św. Trójcę jako bardzo dobry pomysł wskazujący na miłość Boga do nas, chrzest jako symbol przynależności, może jeszcze Eucharystię ale bez spowiedzi usznej, modlitwę. Cały ceremoniał, anioły, diabły, rekwizyty do kultu, świetych, itd. odrzucam, nie są godne tak Wielkiego Stwórcy. W moim domu nie ma św. figur, obrazów (chyba, że stanowią dzieło sztuki), modlitewników, różańców, kropideł, wody świeconej, żadnych wspólnych modlitw, itd. itd. Teraz chyba wyjaśniłem swój światopogląd. O ile to pani nie przeszkadza, możem dalej polemizować. Odpowiedz Link
nowako-wa Re: do kociak 40 14.06.09, 10:33 Oglądałam ten wywiad z prof.Religą i najbardziej spodobało mi sie to iż, w obliczu śmierci ważna była dla niego rodzina i jej wsparcie, oraz to ,że starał się nie skrzywdzić żadnego człowieka- przykład zachowania dla niejednego katolika...Skoro uznaje pan dyskusję za miłą to chętnie wykorzystam ją aby poszerzyć pańskie widzenie , bo ten kościelny blichtr widzę skutecznie panu przesłonił prawdę zdeformowaną przez często śmieszne obrzędy...Skoro widzi pan jak doskonałe są dzieła stwórcy to niech się pan zastanowi co to za "typ" skoro dla niego życie biednego dziecka afrykańskiego jest równie ważne jak oligarchy rosyjskiego i aby nie tracić czasu na wywody o istnieniu Boga napiszę trochę o własnych przemyśleniach , bo uważam ,że nic nie dzieje się bez przyczyny, dlatego nasza dyskusja moze być owocna dla nas obu- wiedzy nigdy nie za dużo- tylko głupiec uważa ,że wie wszystko...To ,ze dzisiaj jestem gorliwa katoliczką nie przeszkadza mi dalej zgłębiać wiedzę , nawet wsród obcych religi i kontrowersyjnych naukach . Uważam ,ze prawda jest wszędzie potrosze, a do mnie należy analiza- czytam ciekawa ksiązkę "święty kontrakt" napsaną przez uzdolnioną inticyjnie panią , która po wieloletnich warsztatach i doświadczeniach doszła do wniosku,że nasze życie przebiega w/g wzorców i pomimo iż status społeczny mammy różny - problemy często takie same. Iśc prawidłową cieżką tzn. dbać o dobro drugiego, kierować się miłością , odnajdywać swoje powołania - i tak naprawdę te wskazówki dotyczą każdej wiary, a te osławione diabły- to ciemna , egoistyczna strona w nas , która nie chce się dać bezboleśnie usunąć. Może dlatego godzę sie na rytuały chrześcijańskie, bo to forma posłuszeństwa, a bez posłuszeństwa nie ma pokory- a bez pokory dusza nie może sie rozwijać.Adamy, Ewy itd. traktuje symboicznie , podobnie jak Jezus nauczał uczniów w przypowieściach - po prostu nie biorę tego dosłownie tylko jako alegoryzm - dlatego bawią mnie te wszystkie sprzeczki na ten temat...za to ubolewam ,że o istocie wiary i swoich doświadczeniach, przemyśleniach tak mało wypowiedzi na tym forum....gdzieś pogubiliśmy sie jako ludzkosć i przyjęliśmy zły punkt widzenia stawiając tylko na materię ,własną przyjemność, władzę , pieniądze, seks... to zawsze było , ale nie na taką skalę . Może teraz rozumie pan mój punkt postrzegania drugiego człowiekka przez pryzmat wiary...dla mnie te aroganckie często spory nic nie wnoszą, chyba ,że ktoś bez kłótni życ nie może... A jak odnosi sie pan do chrześcijańskich artości - typu pokora- najlepiej funkcjonowanie tych wartości mozna zobaczyć na przykładzie rodziny- tam gdzie dzieci szanują rodziców, są posłusdzne panuje atmosfera zaufania i zrozumienia - tam jest szczęście w rodzinie. Wiem po sobie i czym była moja rodzina zanim nie zrozumiałam ,że potrzebuję Boga i potrzebuję mu się zawierzyć . Ten ludzki bunt to chyba po Lucyferze..., a żeby być naprawdę wolnym człowiekiem trzeba oddać się Bogu w 100% inaczej ten diabeł co jest w nas zacznie nami rządzić .I tu znaczenie Lucyfera może być bajką ale siły o których piszę istnieją, wystarczy popatrzeć na to co się dzieje z człowiekiem ,który wypina się na Boże prawa. Ten stwórca ma swój porządek i kto się go nie trzyma, wcześniej lub pózniej odczuje tego konsekwencje.Dlatego pomimo iż wiele rzeczy mi sie nie podoba godzę się na to co przynos mi los, bo nie ja jestem panią tego świata i nie ja rozdaję karty- tak ćwiczę sobie pokorę . A pokora to deficyt dzisiejszych czasów. Trochę chaotycznie , ale mam nadzieję ,że sens mojej myśli pan odczyta... Odpowiedz Link
kociak40 Re: do kociak 40 17.06.09, 01:23 Staram się zrozumieć to co pani pisze. Jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach, a te niebardzo rozumiem. Chciałbym bliższego wyjasnienia tego np. pani cytatu - "wierzę w objawienia Matki Bożej, w których proponuje różaniec." Co to jest różaniec? to mechaniczne przesuwanie koralików aby nie pomylić się w odmawianiu 10 razy - "Zdrowaś Mario..." i raz "Ojcze nasz...." i tak w kółko. Do czego to jest potrzebne i komu? Bóg i NMP znają to i jak przypuszczam, mają dośc tego słuchania tego samego. Rozumiem potrzebę medytacji, jakiegoś zastanowienia się nad życiem, zbliżenia do Boga ale w kółko klepanie tego samego i przesuwanie koralików jaki ma sens? Z powagi religii robi się mechaniczne klepanie tych samych modlitw i rozprasza to tylko naszą uwagę i zgłębienie naszych mysli. Co więcej, prowadzi to tylko do dewocji i zamiast doskonalić swoje postępowanie zastępujemy to mechanicznymi czynnościami. Kiedyś czekając na nocny autobus na przystanku, przypadkowo "podsłuchałem" rozmowę dwóch starszych pań. Jedna chwaliła się, że codziennie odmawia jakąś ilość różańców, na to druga stwierdziła, że ona odmawia mniejszą ilość ale za to przy jakiejś figurze NMP i tam "działanie różańców" jest lepsze. Jedna z nich twierdziła, że ma "super" jakąś modlitwę do jakiegoś świetego (chyba Pio?), ktora bardzo pomaga i ta druga prosiła o jej udostepnienie. Chciałem zażartować i powiedzieć tym paniom, że ja znam taką modlitwę i to do takiego świetego, że może o 20 lat odmłodzić. Nie zrobiłem tego ale słuchając ich wiara moja spadła do zera, Bóg przecież nie moze być głupi. Odpowiedz Link
marca_1 Re: do kociak 40 17.06.09, 09:10 różaniec to powtarzanie tych samych słów, czyli spokojne, równomierne oddychanie,dzięki czemu człowiek może wejść w stan medytacyjny czyli sam różaniec jest użyteczny, inaczej wygląda sprawa tzw rozpamiętywania męki pańskiej, co w związku z różańcem matka boska zaleciła swoim wyznawcom gdy człowiek bardzo intensywnie i emocjonalnie przeżywa jakieś zdarzenie, to natura może sprawić,że na ciele danego człowieka zostaną udwidocznione symptomy tego zdarzenia, stąd mamy stygmaty stygmaty powstają na tej samej zasadzie co tzw ciąża urojona różaniec połączony z rozmyślaniem męki pańskiej, u osób z dużą wrażliwością prowadzi do powstania stygmatów, to z kolei dla innych jest "woda na młyn", jest "dowodem" na "prawdziwość objawień maryjnych" istota, która podaje się za matkę boską, wykorzystała znajomość możliwości natury ludzkiej, i wiedziała,że zjawisko stygmatów może sprawić,że ludzie uwierzą w jej objawienia, i niestety wielu tak zrobiło, pomimo to,że w tych objawieniach jest mowa o potępieniu wielu istnień ludzkich, co jest sprzeczne z miłością na marginesie, tzw matka boska przekazuje swoje objawienia ludziom, których wprowadza w trans, czyli pozbawia wolnej woli, co jest wystarczającym przesłaniem, aby nie traktować matki boskiej jako wysłannika boga miejsce jakie zajmuje kult maryjny w kościele katolickim, poddaje w wątpliwość, czy jest to kościół, o którym mówił chrystus,obawiam się,że to kościół maryjny, a postać matki boskiej jest przedłużeniem kultu bogini pogńskiej, dziewicy rodzącej syna, Odpowiedz Link
nowako-wa Re: do kociak 40 17.06.09, 15:34 Nie mam sił tłumaczyć ,że różaniec to wysższa szkoła jazdy... dlatego bez wiary ta modlitwa pozbawiona jest sensu szanuję pańskie poglądy, ale niech pan szanuje te starsze panie - one mają pewnie szczere intencje..Maryja to szczyt - kto tego nie rozumie, wszystko nne nie ma dla niego sensu... Odpowiedz Link
kociak40 Re: do kociak 40 17.06.09, 21:15 "Nie mam sił tłumaczyć ,że różaniec to wysższa szkoła jazdy..." - nowako-wa Na ten kurs się nie piszę. Wystarczy popatrzeć ile dewotek i dewotów jest w każdym kościele, cechą charakterystyczną jest stale noszony przy sobie różaniec. Dziwna sprawa, żadna dewotka nie przyzna się do dewocji, może ktoś inny, ale ona nie. Ile bezużytecznej enegii ludzkiej zabiera ten różaniec i klepanie stale tych samych modlitw. Szczere intencje nie moga być premiowane, podobno dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Jakby oceniać skuteczność odciągnięcia od wiary w jednego Boga, to różaniec ma pierwsze w tym względzie miejsce. Prawdziwie diabelski wynalazek. Odpowiedz Link
marca_1 Re: do kociak 40 17.06.09, 23:14 a co jeżeli ktoś rozumie,że maryja to szczyt wykorzystywania naiwności ludzkiej, bo niestety,ten kult nie wynika z ewangelii Odpowiedz Link
kociak40 Re: do kociak 40 17.06.09, 20:58 "różaniec to powtarzanie tych samych słów, czyli spokojne, równomierne oddychanie,dzięki czemu człowiek może wejść w stan medytacyjny" - marca_1 Zawsze różaniec kojarzył mi się z jakąś magią, coś w rodzaju czarodziejskich zaklęć, talizmanu. Kiedyś w samochodzie kolegi zobaczyłem na lusterku wewnętrznym, wstecznym, zawieszony różaniec (obecnie też widuję tak umieszczony ten rekwizyt u kierowców). Zapytałem się jego po co ten bujający się rózaniec w czasie jazdy? Wytłumaczył mi, że nie on go używa podczas jazdy ale jego żona jak z nim jedzie. Można to sobie wyobrazić - on wyprzedza "na trzeciego", a żona rózaniec odmawia aby się udało, a jak będzie wypadek? Różaniec wtedy najpotrzebniejszy, jest pod ręką. Można i tak. Co do dalszego pani wywodu, zgadzam się. Modlitwy powinny być tylko skierowane do Boga, nikogo innego. Kult maryjny jest zaprzeczeniem istoty religii i wiary w jednego Boga. Odpowiedz Link
aeki Re: Religia i rozum 11.06.09, 11:13 > A co do głównego tematu wątku: przecież to chrześcijańskie średniowiecze ocalił > o dorobek największych filozofów greckich m.in. Arystotelesa, który stoi u pods > taw wszystkich nauk przyrodniczych. To jest dobre Przez tysiąc lat średniowiecza był wstrzymany rozwój kultury sztuki , nauki. Nie bez powodu , następny okres był nazwany renesansem , czyli ODRODZENIE Odpowiedz Link
kociak40 Re: Religia i rozum 11.06.09, 19:17 Odpowiedz dla a.giotto Punkt 1: Większość ludzi wierzy w rzeczywistość zapisu biblijnego. Nawet na tym forum wierzą w Adama i Ewę, zakazany owoc, zbuntowane anioły, diabły itd. Punkt 2: Astofizyka daje nam pogląd na Wszechświat, że nie jest on dla nas ludzi, my jesteśmy tylko przemijającą chwilką w jego istnieniu. Takich organizmów żywych jak my może być nieskończoność we Wrzechświecie, będą przemijać, mogą tworzyć się nowe itd. Wielki Wybuch może być cykliczny w nieskończonosci czasu itd. punkt 3 Prawa przyrody są nadrzedne, one kształtują ten cały Wszechświat, eliminują działanie diabłow, aniołów, działanie wody świeconej i innych wymyslnych przez kler "czynników", ktore slużą im materialnie (np. opłata za msze gregoriańską w celu pomocy dla duszy w czyścu itd.). Poznanie i zrozumienie tych praw przyrody nie eliminuje Boga, sprowadza Go tylko do większego wymiaru. Odpowiedz Link
marca_1 Re: Religia i rozum 17.06.09, 23:11 jest prawo nadrzędne,którego składnikiem jest prawo natury,to prawo boże , zapomniane,co nie znaczy,że przestało działać nauka, bardzo nieudolnie, bardzo nieświadomie to prawo poznaje i jest tylko kwestią czasu aby zostalo poznane odzwierdzieldleniem tego prawa jest prawo rządzące marerią Odpowiedz Link
kociak40 Re: Religia i rozum 19.06.09, 00:32 "nauka, bardzo nieudolnie, bardzo nieświadomie to prawo poznaje i jest tylko kwestią czasu aby zostalo poznane odzwierdzieldleniem tego prawa jest prawo rządzące marerią" - marca_1 Dość trudna sprawa. Materię określamy przez pojęcie masy. Dość dużo już na ten temat wiemy, mamy prawa mechaniki (prawa Newtona), czyli relację materii na działanie energii. Określamy masę jako ilość materii. Pojęcie masy ma dwie niezależne definicje. Pierwsza na podstawie drugiego prawa Newtona - masy bezwładnej ciała (miara bezwładności) i druga na podstwie wzajemnego przyciągania ciał (masa grwitacyjna z prawa ciążenia Newtona). Mamy najsłynniejszy wzór XX wieku czyli słynne równanie Einsteina - E=mc2. Równanie to mowi, że masa ciała jest miarą jego energii. Wynika z tego wzoru, że nawet gdy elektron nie wykonujący żadnej pracy, to i tak ten elektron posiada energię według tego wzoru. Ale pamiętać trzeba, że NIKT naprawdę nie wie, czym jest masa ani też dlaczego ciała są nią obdarzone! (tego i Einstein nie wiedział). Odpowiedz Link
marca_1 Re: Religia i rozum 19.06.09, 10:29 jeżeli bóg jest wszechobecny, jest w trzech osobach,to materia, która istnieje w trzech stanach skupienia jest widzialnym obrazem boga dlatego sądzę,że prawa materii są odzwierciedlieniem prawa bożego Odpowiedz Link
kociak40 Re: Religia i rozum 19.06.09, 14:28 "to materia, która istnieje w trzech stanach skupienia jest widzialnym obrazem boga" - marca_1 Uściślam to twierdzenie. Dotyczy to prawa zachowania masy i były to tylko trzy stany skupienia. Einstein wykazał niejako czwarty stan, że masa jest miarą energii. Masa może zamieniać się na energię i tak jest w reakcjach jądrowych. Prawo zachowania masy zostało zmienione na obecne brzmienie - "prawo zachowania energii i masy". To tak dla ścisłości. Odpowiedz Link
marca_1 Re: Religia i rozum 20.06.09, 12:15 masz rację, odniosłam się do tzw trójcy, ponieważ, jest to ogółnie przyjęte pojęcie boga a faktycznie, wg mnie bóg, ten alfa i omega, jest tą energią , w następnej kolejności występuje ojciec niebieski trójosobowy, który jak wielu chce panem bogiem nie jest pan bóg, jak i allach, jahwe i inne bóstwa, również starożytne i pogańskie, to są wymiary duchowe ,które to ludzie od zawsze odczuwali jako coś nadprzyrodzonego, dlatego traktowali jako boga to te istoty duchowe, czyli wymiary o różnej wibracji, posiadające świadomość, tworzyły na ziemi religie Odpowiedz Link