Dodaj do ulubionych

Religia i rozum

04.06.09, 20:58
W jaki sposób kościół i religia chrześcijańska korzysta z nauki? Bardzo proszę
o pomoc.
Obserwuj wątek
    • rkcb Re: Religia i rozum 09.06.09, 11:54
      Wszystko zależy z jakiej dziedziny nauki.
      Na przykład kobiety - według KK - mogą korzystać z osiągnięć matematyki i astronomii, żeby nie mieć dzieci (kalendarzyk małżeński), ale korzystanie z osiągnięć chemii i farmacji jest zakazane (cała antykoncepcja).
      Wszystko zależy też od kontekstu historycznego - chrześcijanie intensywnie sprzeciwiali się uznaniu osiągnięć różnych dziedzin nauki takich jak astronomia (układ heliocentryczny), biologia (ewolucja), medycyny (szczepionki).
      Osiągnięcia nauk stosowanych takich jak inżynieria kościołowi w zasadzie nie przeszkadzały - no może po za budową wieży Babel.
      • azayaka Re: Religia i rozum 10.06.09, 13:56
        rkcb napisał:

        > Na przykład kobiety - według KK - mogą korzystać z osiągnięć matematyki i astro
        > nomii, żeby nie mieć dzieci (kalendarzyk małżeński)

        rkcb doszkolić się proszę i bzdur nie pisać wink
    • kociak40 Re: Religia i rozum 10.06.09, 23:26
      Jakie wykształcenie ma kler, jak są zagłębieni w nauce ci, ktorzy
      głoszą nam słowo boże? Do seminarium są przyjmowani kandydaci po
      skończonym liceum. Cała ich wiedza z tz. nauk ścisłych - matematyka,
      fizyka ,chemia, kończy się na licealnym zakresie. Kształcenie dalsze
      odbywa się już w innym zakresie nauki. Aby móc w jakimś większym
      zakresie zrozumieć Wszechświat, jego powstanie, działanie, zmiany
      jakie zachodzą, do czego prowadzą itd. potrzebny jest większy zakres
      wiedzy i to w zakresie mechaniki kwantowej, astrofizyki itp. czyli z
      rozszerzonego zakresu nauk ścisłych. Tu pojawia się pewien paradoks.
      Dla lepszego jego zrozumienia dam przykład. Stalin miał plan
      ateizacji całego społeczeństwa. Taki najprostszy ateizm zakłada
      materializm, nieskończoność czasu i przestrzeni, stałość
      Wszechświata. Tak głosili to Marks i Engels, i tak przyjmował to
      Stalin. Niestety, nie przewidzieli w nauce XX wieku powstanie teorii
      względnosci Einsteina i mechaniki kwantowej Plancka, ktore negują
      materializm, nieskończoność czasu i przestrzeni a tym samym całą
      symetrię marksizmu. W ZSRR za Stalina było zabronione wykładanie na
      uczelniach tych "nowości" i z trudem godzono się z tym, że bez
      Einsteina i Plancka nie ma mowy o współczesnej elektronice i energii
      atomowej. Podniesienie poziomu nauki, nie eleminuje Boga ale daje
      pogląd, że to co istnieje nie musi mieć boskiego nadzoru, działa
      zgodnie z prawami natury. Bóg, o ile chcemy takie pojecie przyjąć
      jako siłę sprawczą Wielkiego Wybuchu, ma tak wielki wymiar, że nie
      do przyjęcia są stare wierzenia w diabły, anioły, Adama i Ewe,
      ceremoniały itd. To jest wielkie zagrożenie dla samego kleru, ktory
      przecież "żyje" z ceremoniałów, demonów, rózańców itd.
      Zbliża się świeto "Bożego Ciała" i znowu będą procesje z niesieniem
      figur, obrazów, będzie woda święcona, kapłani w uroczystych szatach
      będą odbierać hołd dla siebie itd. Dla tych co przyjmują zapis
      biblijny jako rzeczywistość, nie uznają ewolucji, nie znają
      astrofizyki, nie rozumieją praw przyrody jest to "woda na młyn",
      jest to im potrzebne i kler jest przydatny. Mozna popatrzeć na
      twarze tych co będą nieśli te figury i obrazy w procesji, z nimi o
      teorii względności nie pogadamy, dla nich czas w całym Wszechświecie
      jest jednakowy. To jest właśnie ten paradoks, jeden Bóg, ale inne
      odniesienie do Niego i tego nie można pogodzić.
      • a.giotto Re: Religia i rozum 11.06.09, 01:33
        kociak40 napisał:


        > będą odbierać hołd dla siebie itd. Dla tych co przyjmują zapis
        > biblijny jako rzeczywistość, nie uznają ewolucji, nie znają
        > astrofizyki, nie rozumieją praw przyrody jest to "woda na młyn",

        niestety, ale jest to antyklerykalny bełkot.

        1. Kto uznaje cały zappis biblijny jako rzeczywistość?
        2. W którym punkcie astrofizyka przeczy jakiejś prawdzie wiary?
        3. Gdzie występuje jakakolwiek niezgodność między prawami przyrody a wiarą, religią?

        A co do głównego tematu wątku: przecież to chrześcijańskie średniowiecze ocaliło dorobek największych filozofów greckich m.in. Arystotelesa, który stoi u podstaw wszystkich nauk przyrodniczych.
        • nowako-wa do kociak 40 11.06.09, 09:22
          Przepraszam ,za się wtrące ,ale Twoje problemy z pojmowaniem wiary (
          domniemam ,że masz ochotę ją pojąć ) biorą się z Twojego rozumowego
          podejścia. Może trochę literatury o przeżyciach mistycznych świętych
          rozjaśniło by ci pojmowanie Boga sercem, duszą - tylko tak można
          Boga poznać - analizowanie pism dosłownie i porównywanie ich z
          osiągnięciami nauki donikąd Cię nie zaprowadzi- wciąż na nowo
          będziesz odkrywał sprzeczności. Każdy kto tylko logiką chce pojąć
          jak to z tym Bogiem jest w końcu dochodzi do bezsensu.Może zamiast
          czytać fachową literaturę kwantową poczytaj o parapsychologi,
          intuicji tam pomimo iż niereligijnie znajdziesz wskazówki jak się
          kierować duszą w poszukiwaniach . Życzę Ci abyś w koncu doznał
          olśnienia, bo jesteś wytrwałym poszukiwaczem i mam nadzieję ,że nie
          odczytasz mojego postu jak złośliwego, bo takich intencji nie mam...
          • kociak40 Re: do kociak 40 11.06.09, 19:41
            Odpowiedz dla nowako-wa.

            Ja nie mam problemów z pojmowaniem wiary, sprowadzam ją tylko do
            wiekszego wymiaru. Przyjmuję, że możliwym jest istnienie Stwórcy, że
            mozliwa jest pewna z Nim "łaczność" przez modlitwę, własną postawę
            do innych ludzi i Jego dzieła przyrody. Tak wielki Stwórca, o
            nieskończonej madrości nie może mieć ludzkich cech próznosci
            (rózańce, koronki, modlitwy wstawiennicze, pokłony, chodzenie na
            kolanach itd. itd.)To próżności ludzkiej sprawia to przyjemność, to
            ziemscy władzcy wymagają czołobitnosci i wywyższenia. Bóg tego nie
            potrzebuje, o Jego wielkości świadczy Jego mądrość. Po co według
            Ciebie, Bóg obdarzył ludzi inteligencją? Według mnie, to po to, aby
            poprzez naukę, poznawanie i zrozumienie praw przyrody poznać cząstkę
            tej Jego wielkiej mądrości. Nauka jest najtrudniejsza, łatwiej jest
            nieść gipsową figurę w procesji, odmawiać rózańce, zło przypisywać
            diabłu itd.
            Radę Twoją traktuję z szacunkiem, mamy jednak inne wymagania co do
            odczucia Boga. Dla mnie są nie do przyjęcia dewocjonalia, rózańce,
            ceremoniały i to wszystko co z Boga czyni raczej czarodzieja z bajek
            i sprowadza Go do niskiego poziomu bożka.
            • nowako-wa Re: do kociak 40 11.06.09, 20:17
              Dziękuję za tak miłe i wyrozumiałe potraktowanie...
              Szanuję Tw ój pogląd ale muszę wyjaśnić mój -np. moje codzienne
              odmawianie różańca to poświęcenie 30minut na medytację ,
              przemyślenie dnia i to jest potrzebne mnie, a nie Bogu . Siła mojej
              wiary jest uzależniona od jej zgłębiania i poświęcania jej czasu-
              czas to jedyne co posiadamy, z resztą trzeba się będzie rozzstać- i
              dla mnie modlitwa to nie próżność - próżnośc to pić piwo i oglądać
              tysięczny odcinek tasiemca. Przez modlitwę zawierzam się Bogu,
              dziękuję, wychwalam, proszę itd- to taka moja rozmowa
              z "niewidzialnym" Takie wyrzeczenia , posty , pokuty pozwalają mi
              zapanować nad upadłą naturą . A jak ty ćwiczysz silną wolę, czy
              próbujesz zachęcać się do nazwijmu to ogólnie DOBREGO ? Może i nauka
              jest trudna- ale dla mnie trudne jest dziś życie w/g ewangeli- nie
              oddać drugiemu pięknym za nadobne i zachować twarz w wielu
              sytuacjach , no i przebaczać tym , którzy na to nie zasługują . A do
              tego rozój nauki nie ma nic do rzeczy i nigdy nie miał. Problemy
              ludzkie są stare jak świat i żadna technologia ich nie rozwiąże- jak
              narazie ten rozwój nie jednego zapędził w problemy z psychiką i
              chorobami cywilizacyjnymi.Obrzędy o których piszesz to TRADYCJA a
              nie wiara- kto je traktuje jako wyznawanie wiary błądzi.
              I jeszcze jedno - masz umysł ścisły i dlatego Twój punkt widzenia
              jest taki a nie inny - A Boga łatwiej od strony poetyckiej...
              • nowako-wa Re: do kociak 40 11.06.09, 20:21
                Ps. do kociak 40- wierzysz w Boga ?( a jeśli tak to co to takiego
                ten Bóg?)
              • kociak40 Re: do kociak 40 11.06.09, 21:32

                Do Pani nowako-wa

                Miło mi dyskutować ale nie bardzo rozumiemy się.
                Pani uważa, że mozna przypodobać się Bogu przez odmawianie rózańca?
                Co bardziej jest cenne dla Pani: jak ksiądz stwierdzi w stosunku do
                Pani - "to bardzo pobozna osoba, stale odmawia rozaniec, stale widzę
                ją w kosciele!" czy raczej jak nawet ateista stwierdzi - "to uczciwa
                i dobra kobieta!", co jest lepsze? Czym wegług Pani zasłuży się
                więcej Bogu - pielgrzymką i modlitwami do obrazu, czy np. pomocą
                sąsiadce, która oczekuje pomocy?
                Co do stwierdzenia jakie Pani podała - "A do
                tego rozój nauki nie ma nic do rzeczy i nigdy nie miał." to skrajnie
                błędne mniemanie. Tylko nauka może przynosić rozwój cywilizacyjny i
                techniczny ludziom, to nauki medyczne wydłuzyły życie ludziom, to
                nauki techniczne spowodowały, że obecnie może żyć na naszym globie
                ponad 8 miliardów ludzi.
                Co do drugiego postu z pytaniem, uważam Boga w takim pojęciu jak
                Pani tylko większego wymiaru. Pani Bóg, ceni sobie pokłony,
                modlitwy, nieszpory, nabożeństwa, rózańce, oddawanie mu stale hołdu
                itd. Mój Bóg tego nie wymaga, wymaga natomiast uczciwej pracy, trudu
                nauki, która przynosi pozytek innym, właściwej postawy i szacunku
                dla całej przyrody. To jest ta róznica.
                • nowako-wa Re: do kociak 40 12.06.09, 09:19
                  Czyli pomimo różnicy poglądów da się kulturalnie
                  podyskutować...Nasza różnica wynika ze spojrzenia na przymioty Boga-
                  pan widzi go jako stwórcę doskonałej natury i prawideł- ja
                  dostrzegam duchowość człowieka, psychikę... Zna pan opowieść o 7
                  niewidomych synach którzy myli słonia i każdy miał inne wyobrazenia-
                  dopiero ojciec pogodził synów ,że wszyscy mają rację...podobnie jest
                  z naszym widzeniem...
                  a co do stwierdzenia" to uczciwa i dobra kobieta" to cenię sobie
                  stwierdzenie ateisty...ale muszę panu wyprostować pański skrzywiony
                  obraz katolika- może jestem jakimś wyjątkiem , ale opinia księdza
                  mnie kompletnie nie interesuje i do kościoła w którym się modlę
                  dojeżdżam codziennie 25 km dlatego ,że tam jestem incognito- wierzę
                  w tajemnicę eucharysti , a co czują inni to ich sprawa - moją
                  modlitwe przeżyeam w środku- praktycznie z nikim nie rozmawiam -
                  jadę się MODLIĆ i tak to trwa już dwa lata , czyli raczej nie
                  zachcianka...A wiara bez uczynków jest martwa- staram się pomagać
                  każdemu kto stanie na mojej drodze- jeśli mam stałych pracowników to
                  chyba dobrze świadczy ,że chcą u mnie np. pracować- do wiary nie
                  namawiam ale jej konsekwencją są wartości, które trzeba szanowac w
                  mojej firmie...

                  > Co do drugiego postu z pytaniem, uważam Boga w takim pojęciu jak
                  > Pani tylko większego wymiaru. Pani Bóg, ceni sobie pokłony,
                  > modlitwy, nieszpory, nabożeństwa, rózańce, oddawanie mu stale
                  hołdu
                  > itd. Mój Bóg tego nie wymaga, wymaga natomiast uczciwej pracy,
                  trudu
                  > nauki, która przynosi pozytek innym, właściwej postawy i szacunku
                  > dla całej przyrody. To jest ta róznica.
                  >

                  Różnicy nie ma , bo "mój Bóg" wymaga tego samgo co od pana , tylko
                  ja go inaczej wielbię...
                  I jeśli mogłoby mnie z panem cos poróżnić to jedynie definicja zła i
                  jego tolerancja , z całą ręsztą sie zgadzam - łącznie z tym ,że
                  kościół jest w opłakanym stanie - i zawstydza prawdziwego wyznawcę...
                  Tu wkracza moje współodczuwanie - to też ludzie...
                  A czy dla pana ludzkie wnętrze ma jakieś znaczenie ,czy rozwój
                  cywilizacyjny przyniósł owoce? Bo ja wśród tych 8 miliardów ludzi
                  widzę dużo zagubionych i neszczęśliwych pomimo iż mają "wszystkie"
                  cuda techniki. Z czego w/g pana to wynika...?
                  • kociak40 Re: do kociak 40 12.06.09, 22:16
                    Ma pani rację, mamy inne wyobrażenie Boga i inne dlatego oczekiwania.
                    Zgadzam się, że religia to raczej duchowość człowieka ale
                    ta "duchowość" jest indywidualna. Musi być w kazdym człowieku jakby
                    harmonia co do wyobrażenia Boga, jego istoty, spójne to musi być z
                    naszym oczekiwaniem, wykształceniem, naszym odczuciem Wszechświata.
                    Ma pani rację ja od dziecka pasjonowałem się tz. naukami ścisłymi,
                    matematyka, fizyka, termodynamika, hydromechanika itd. itd. i mój
                    umysł "stał się" bardziej konkretny. Wszystko chciałbym (w
                    przenośni) zważyć, zmierzyć, określić masę, przyłozyć siłę, użyć
                    energię itd. Mój Bóg to doskonały konstruktor, niezmierzona mądrość
                    i stwórca zadziwiających swą mądroscią praw fizyki, mechaniki,
                    termodynamiki itd. Dla tak wielkiej istoty Boga nie ma miejsca dla
                    diabłów, zbuntowanych aniołów, Adama i Ewy, rózańców itd.
                    Do kościóła już dawno nie chodzę, drażniła mnie teatralność mszy
                    (Jezus umarł na krzyżu dla naszego zbawienia tylko raz i nie trzeba
                    w sposób teatralny odtwarzać tego bez przerwy), drażniło mnie
                    wymawianie przez księdza zbierającego na tacę formuły - "Bóg
                    zapłać", niby dlaczego mieszać Boga do pieniędzy dla księdza?
                    Powinien mówić - "dziękuję". Laikat zbiera pieniądze na tacę, ksiądz
                    intonuje - "Boże, przyjmij i pobogosław tą ofiarę" i stawiają te
                    tace przy ołtarzu. Uważam to za bluźnierstwo, ksiądz sobie
                    wykorzysta te pieniądze na benzynę, może dla kochanki (kochanka) i
                    Boga do tego sprowadza. Jakim prawem księża używają imienia Boga do
                    święcenia martwych przedmiotów - samochodów, wiat, budynków itd.
                    Nie potrzebuje żadnych pośrednków w postaci księży, jestem ambitny,
                    sam odpowiadam za swoje postępowanie. Nie uznaję żadnych świetych,
                    żadnych obrazów, figur, różańców, pielgrzymek, sanktuariów. Uważam,
                    że Bóg jest wszędzie, zna moje marzenia i potrzeby, nie muszę stale
                    się o nie modlić i naprzykszać Bogu. Zapewne odpowie pani, że mało w
                    tym "duchowości", może, ale takie mam swoje potrzeby.
                    Nie mogę zrozumieć tego co pani napisała poprzednio, że codziennie
                    przez 30 minut odmawia różaniec i ma taką potrzebę? jest to dla mnie
                    całkowicie niezrozumiałe. Dlaczego 30 minut? a nie lepiej byłoby 40
                    minut? Skąd taki interwał czasu?

                    pozdrawiam
                    • nowako-wa Re: do kociak 40 13.06.09, 14:16
                      Ależ mnóstwo duchowości w pana wypowiedzi. Ja z tego powodu co pan
                      pisze przestałam chodzić do kościoła i tak trwało 16 lat... Kiedy
                      pojawiły sie w moim życiu doświadczenia nazwijmy to "mistyczne,
                      kiedy od tego "zwariowałam"z pobytem w szpitalu psychiatrycznym
                      włącznie i 9 miesięczną chorobą zaczęłam wracać na łono kościoła-
                      ale zewnętrzne tandety nie przesłoniły mi tego co kościół naucza od
                      2 tysięcy lat - i te wartości mają dla mnie znaczenie...Zresztą
                      jakby panu o ścisłym umyśle mózg zaczął wydziwiać takie rzeczy jak
                      mnie być może też zaczął by pan poszukiwać egzorcysty...Podobno
                      znamy się na tyle na ile nas sprawdzono- dziś wierzę w niesamowite
                      doznania , bo one są rzadkością - ale są możliwe- inaczej wszystkich
                      świętych musielibyśmy uznac za wariatów. Na ten zewnętrzny blichtr,
                      który tak pana bije po oczach zupełnie nie zwracam uwagi, mówiąc
                      dalej uważam ,ze w większości ma pan rację - ale z tego powodu nie
                      rezygnuję z kościoła- mam dystans...I może nauka kiedyś udowodni
                      istnienie tego niewidzialnego świata- wiadomo już ,że nasze DNA
                      wibruje z częstotliwością niemożliwą do zmierzenia wytwarzając pole
                      energetyczne...Nauka może się zbliżyć ale moim zdaniem nigdy "nie
                      zmierzy" Boga i jego praw...Z jdnym się zgadzamy- jesteśmy świątynią
                      Boga i możemy z Nim "rozmawiać " bez pośredników- dlatego jeśli
                      człowiek zachowuje wartości , o których Jezus nauczał -jego religia
                      jest dla mnie bez znaczenia.
                      No i na koniec o tym różańcu- dla mnie niektórzy święci- to
                      prawdziwe autorytety, np. Ojciec Pio i jesli nie jestem pewna co
                      robić ufam jemu -modlitwa różańcowa jest prosta , bliska mojej
                      rodzinie i jeszcze jedno- wierzę w objawienia Matki Bożej, w których
                      proponuje różaniec. Dla pana to śmieszne- ale może gdyby pan miał
                      moje przeżycia nabrałby pan do różańca szacunku... a czas - 30 minut
                      to średnia , a nie reguła- dla mnie to czas zarezerwowany na
                      modlitwę z całą rodzinę- nawet nie ma pan pojęcia jak takie wspólne
                      modlitwy jednoczą całe pokolenia...Dlatego prośba niech pan nie
                      patrzy złośliwie na modlących się - nie wszyscy to dewotki...
                      Chociaż bardzo interesuje mnie pański światopogląd na sens
                      cierpienia w życiu, ćwiczenie silnej woli ( potrzebne?) i stosunek
                      do moralności...Jak ma pan ochotę na dalszą dyskusję proszę przejśc
                      ponad widzialnymi znakami wyznawania wiary w kościele jako budynku-
                      bo z tym to ja się z panem zgadzam...
                      • kociak40 Re: do kociak 40 13.06.09, 23:48
                        Przyznaję, że miło mi z panią dyskutować, bardzo ciekawie pani pisze
                        i z taką "wiarą", w to co pisze. Czy nasze odniesienie do Boga, w
                        pewną mozliwą relację jest prawdziwe czy nie, decyduje nasza wiara,
                        a ta nie wymaga dowodów z zewnątrz, uzależnia ją nasze wyobrażenie i
                        chęć aby tak było i nie musi to być rzeczywiste, wystarcza, że my
                        tak sądzimy i przypuszczamy. Jak zapewne może sobie pani przypomina,
                        publicznie, w TV, zmarły prof. Religa, wypowiedział się, że jest
                        ateistą ale wierzy, że "Coś" musi być jako przyczyna i skutek
                        zaistnienia Wszechświata. To można myslowo udowodnić, że "Coś"
                        istnieje. Z chwilą Wielkiego Wybuchu zaistniał czas, przestrzeń,
                        materia i energia. Co było przyczyną, tego człowiek nigdy nie
                        wyjaśni bo istniejemy już jak to zostało stworzone i mozemy tylko w
                        tych wymiarach myslowo sie "poruszać" i wykorzystywać prawa natury
                        jakie powstały. Podstawowe prawo zachowania energii i masy, na
                        którym opiera się cała nauka, nie dopuszcza żeby to powstało z
                        niczego ale to zaistniało. Daje to powód do stwierdzenia ogólnego,
                        że "Coś" istnieje jako czynnik stwórczy, ktorego czlowiek nigdy nie
                        zrozumie ani nie określi. Pisze pani o DNA, jest to kwas
                        dezoksyrybonukleinowy, ktory może powstać tylko w organizmach żywych
                        ale bez niego nie może powstać zywa komórka. Tej zagadki obecna
                        nauka też nie może wyjaśnić (coś na wzór co było pierwsze - kura czy
                        jajko). Wiemy obecnie, że Wszechswiat zaistniał około 15-16
                        miliardów lat temu i wtedy to powstały prawa natury, ktore
                        kształtują w sposób ciągły wszystko w tym Wszechświecie. Jak jest to
                        doskonałe może o tym świadczyć taka szczególna i wyjątkowa cecha
                        takiej substancji jak - woda. Ona, jako jedyna w całym
                        Wszechświecie, ma inną charakterystykę niż wszystkie substancje.
                        Wraz ze wzrostem temperatury od 0 do 4 st C ciężar własciwy rosnie.
                        To sprawia, że zycie może powstać w wodzie, bo ta nie zamarza w
                        calej objetosci tylko warstwami od "góry". Pierwsze żywe organizmy
                        powstały w wodzie ~4,5 miliarda lat temu (czyli w chwili Wielkiego
                        Wybuch już to było przewidziane, że taka szczególna cecha wody
                        będzie potrzebna). Woda warunkuje powstanie organizmow zywych, nie
                        ma wody, nie ma życia. Tak postałe zywe organizmy nigdy nie
                        dostosują się do zycia na lądzie, życie będzie tylko w wodzie. Aby
                        ewolucyjnie "zmusić" wyjście żywych organizmów na ląd, muszą być
                        konieczne odpływy i przypływy. Jest woda na płyciznach i za chwilę
                        jej nie ma, i tak przez miliardy lat. Aby tak było musi być Księżyc,
                        ktory przez odziaływanie grawitacyjne powoduje przypływy i odpływy
                        wód morz i oceanów. Zadziwiajaca mądrość i skuteczność oraz
                        przewidywanie co się stanie. To tak w skrócie. Powoduje to, że można
                        temu "Coś" przypisać inteligencję i mądrość. Powstaje teraz pytanie,
                        czy człowiek ma jakieś odniesienie do tej mądrości i przyczynowości,
                        która to wszystko stworzyła? Jeśli załozymy, że takie odniesienie
                        jest możliwe, możemy to "Coś" nazwać Bogiem i stworzyć religię jako
                        pewne wyobrazalne przez czlowieka odniesienie. Ci, co takiej
                        mozliwości w odniesieniu nie zakladają, są poza religią. A gdzie ja
                        jestem? Pośrodku. Istnienie Boga przyjmuję, uznaję św. Trójcę jako
                        bardzo dobry pomysł wskazujący na miłość Boga do nas, chrzest jako
                        symbol przynależności, może jeszcze Eucharystię ale bez spowiedzi
                        usznej, modlitwę. Cały ceremoniał, anioły, diabły, rekwizyty do
                        kultu, świetych, itd. odrzucam, nie są godne tak Wielkiego Stwórcy.
                        W moim domu nie ma św. figur, obrazów (chyba, że stanowią dzieło
                        sztuki), modlitewników, różańców, kropideł, wody świeconej, żadnych
                        wspólnych modlitw, itd. itd. Teraz chyba wyjaśniłem swój
                        światopogląd. O ile to pani nie przeszkadza, możem dalej
                        polemizować.
                        • nowako-wa Re: do kociak 40 14.06.09, 10:33
                          Oglądałam ten wywiad z prof.Religą i najbardziej spodobało mi sie to
                          iż, w obliczu śmierci ważna była dla niego rodzina i jej wsparcie,
                          oraz to ,że starał się nie skrzywdzić żadnego człowieka- przykład
                          zachowania dla niejednego katolika...Skoro uznaje pan dyskusję za
                          miłą to chętnie wykorzystam ją aby poszerzyć pańskie widzenie , bo
                          ten kościelny blichtr widzę skutecznie panu przesłonił prawdę
                          zdeformowaną przez często śmieszne obrzędy...Skoro widzi pan jak
                          doskonałe są dzieła stwórcy to niech się pan zastanowi co to
                          za "typ" skoro dla niego życie biednego dziecka afrykańskiego jest
                          równie ważne jak oligarchy rosyjskiego i aby nie tracić czasu na
                          wywody o istnieniu Boga napiszę trochę o własnych przemyśleniach ,
                          bo uważam ,że nic nie dzieje się bez przyczyny, dlatego nasza
                          dyskusja moze być owocna dla nas obu- wiedzy nigdy nie za dużo-
                          tylko głupiec uważa ,że wie wszystko...To ,ze dzisiaj jestem gorliwa
                          katoliczką nie przeszkadza mi dalej zgłębiać wiedzę , nawet wsród
                          obcych religi i kontrowersyjnych naukach . Uważam ,ze prawda jest
                          wszędzie potrosze, a do mnie należy analiza- czytam ciekawa
                          ksiązkę "święty kontrakt" napsaną przez uzdolnioną inticyjnie
                          panią , która po wieloletnich warsztatach i doświadczeniach doszła
                          do wniosku,że nasze życie przebiega w/g wzorców i pomimo iż status
                          społeczny mammy różny - problemy często takie same. Iśc prawidłową
                          cieżką tzn. dbać o dobro drugiego, kierować się miłością ,
                          odnajdywać swoje powołania - i tak naprawdę te wskazówki dotyczą
                          każdej wiary, a te osławione diabły- to ciemna , egoistyczna strona
                          w nas , która nie chce się dać bezboleśnie usunąć. Może dlatego
                          godzę sie na rytuały chrześcijańskie, bo to forma posłuszeństwa, a
                          bez posłuszeństwa nie ma pokory- a bez pokory dusza nie może sie
                          rozwijać.Adamy, Ewy itd. traktuje symboicznie , podobnie jak Jezus
                          nauczał uczniów w przypowieściach - po prostu nie biorę tego
                          dosłownie tylko jako alegoryzm - dlatego bawią mnie te wszystkie
                          sprzeczki na ten temat...za to ubolewam ,że o istocie wiary i swoich
                          doświadczeniach, przemyśleniach tak mało wypowiedzi na tym
                          forum....gdzieś pogubiliśmy sie jako ludzkosć i przyjęliśmy zły
                          punkt widzenia stawiając tylko na materię ,własną przyjemność,
                          władzę , pieniądze, seks... to zawsze było , ale nie na taką skalę .
                          Może teraz rozumie pan mój punkt postrzegania drugiego człowiekka
                          przez pryzmat wiary...dla mnie te aroganckie często spory nic nie
                          wnoszą, chyba ,że ktoś bez kłótni życ nie może...
                          A jak odnosi sie pan do chrześcijańskich artości - typu pokora-
                          najlepiej funkcjonowanie tych wartości mozna zobaczyć na przykładzie
                          rodziny- tam gdzie dzieci szanują rodziców, są posłusdzne panuje
                          atmosfera zaufania i zrozumienia - tam jest szczęście w rodzinie.
                          Wiem po sobie i czym była moja rodzina zanim nie zrozumiałam ,że
                          potrzebuję Boga i potrzebuję mu się zawierzyć . Ten ludzki bunt to
                          chyba po Lucyferze..., a żeby być naprawdę wolnym człowiekiem trzeba
                          oddać się Bogu w 100% inaczej ten diabeł co jest w nas zacznie nami
                          rządzić .I tu znaczenie Lucyfera może być bajką ale siły o których
                          piszę istnieją, wystarczy popatrzeć na to co się dzieje z
                          człowiekiem ,który wypina się na Boże prawa. Ten stwórca ma swój
                          porządek i kto się go nie trzyma, wcześniej lub pózniej odczuje tego
                          konsekwencje.Dlatego pomimo iż wiele rzeczy mi sie nie podoba godzę
                          się na to co przynos mi los, bo nie ja jestem panią tego świata i
                          nie ja rozdaję karty- tak ćwiczę sobie pokorę . A pokora to deficyt
                          dzisiejszych czasów. Trochę chaotycznie , ale mam nadzieję ,że sens
                          mojej myśli pan odczyta...
                          • kociak40 Re: do kociak 40 17.06.09, 01:23

                            Staram się zrozumieć to co pani pisze. Jak zwykle diabeł tkwi w
                            szczegółach, a te niebardzo rozumiem. Chciałbym bliższego wyjasnienia
                            tego np. pani cytatu - "wierzę w objawienia Matki Bożej, w których
                            proponuje różaniec." Co to jest różaniec? to mechaniczne przesuwanie
                            koralików aby nie pomylić się w odmawianiu 10 razy - "Zdrowaś
                            Mario..." i raz "Ojcze nasz...." i tak w kółko. Do czego to jest
                            potrzebne i komu? Bóg i NMP znają to i jak przypuszczam, mają dośc
                            tego słuchania tego samego. Rozumiem potrzebę medytacji, jakiegoś
                            zastanowienia się nad życiem, zbliżenia do Boga ale w kółko klepanie
                            tego samego i przesuwanie koralików jaki ma sens? Z powagi religii
                            robi się mechaniczne klepanie tych samych modlitw i rozprasza to
                            tylko naszą uwagę i zgłębienie naszych mysli. Co więcej, prowadzi to
                            tylko do dewocji i zamiast doskonalić swoje postępowanie zastępujemy
                            to mechanicznymi czynnościami. Kiedyś czekając na nocny autobus na
                            przystanku, przypadkowo "podsłuchałem" rozmowę dwóch starszych pań.
                            Jedna chwaliła się, że codziennie odmawia jakąś ilość różańców, na
                            to druga stwierdziła, że ona odmawia mniejszą ilość ale za to przy
                            jakiejś figurze NMP i tam "działanie różańców" jest lepsze. Jedna z
                            nich twierdziła, że ma "super" jakąś modlitwę do jakiegoś świetego
                            (chyba Pio?), ktora bardzo pomaga i ta druga prosiła o jej
                            udostepnienie. Chciałem zażartować i powiedzieć tym paniom, że ja
                            znam taką modlitwę i to do takiego świetego, że może o 20 lat
                            odmłodzić. Nie zrobiłem tego ale słuchając ich wiara moja spadła do
                            zera, Bóg przecież nie moze być głupi.
                            • marca_1 Re: do kociak 40 17.06.09, 09:10
                              różaniec to powtarzanie tych samych słów, czyli spokojne,
                              równomierne oddychanie,dzięki czemu człowiek może wejść w stan
                              medytacyjny
                              czyli sam różaniec jest użyteczny, inaczej wygląda sprawa tzw
                              rozpamiętywania męki pańskiej, co w związku z różańcem matka boska
                              zaleciła swoim wyznawcom
                              gdy człowiek bardzo intensywnie i emocjonalnie przeżywa jakieś
                              zdarzenie, to natura może sprawić,że na ciele danego człowieka
                              zostaną udwidocznione symptomy tego zdarzenia, stąd mamy stygmaty
                              stygmaty powstają na tej samej zasadzie co tzw ciąża urojona
                              różaniec połączony z rozmyślaniem męki pańskiej, u osób z dużą
                              wrażliwością prowadzi do powstania stygmatów, to z kolei dla innych
                              jest "woda na młyn", jest "dowodem" na "prawdziwość objawień
                              maryjnych"
                              istota, która podaje się za matkę boską, wykorzystała znajomość
                              możliwości natury ludzkiej, i wiedziała,że zjawisko stygmatów może
                              sprawić,że ludzie uwierzą w jej objawienia, i niestety wielu tak
                              zrobiło, pomimo to,że w tych objawieniach jest mowa o potępieniu
                              wielu istnień ludzkich, co jest sprzeczne z miłością
                              na marginesie, tzw matka boska przekazuje swoje objawienia ludziom,
                              których wprowadza w trans, czyli pozbawia wolnej woli, co jest
                              wystarczającym przesłaniem, aby nie traktować matki boskiej jako
                              wysłannika boga
                              miejsce jakie zajmuje kult maryjny w kościele katolickim, poddaje w
                              wątpliwość, czy jest to kościół, o którym mówił chrystus,obawiam
                              się,że to kościół maryjny, a postać matki boskiej jest przedłużeniem
                              kultu bogini pogńskiej, dziewicy rodzącej syna,
                              • nowako-wa Re: do kociak 40 17.06.09, 15:34
                                Nie mam sił tłumaczyć ,że różaniec to wysższa szkoła jazdy...
                                dlatego bez wiary ta modlitwa pozbawiona jest sensu szanuję
                                pańskie poglądy, ale niech pan szanuje te starsze panie - one mają
                                pewnie szczere intencje..Maryja to szczyt - kto tego nie rozumie,
                                wszystko nne nie ma dla niego sensu...
                                • kociak40 Re: do kociak 40 17.06.09, 21:15

                                  "Nie mam sił tłumaczyć ,że różaniec to wysższa szkoła jazdy..." -
                                  nowako-wa

                                  Na ten kurs się nie piszę. Wystarczy popatrzeć ile dewotek i dewotów
                                  jest w każdym kościele, cechą charakterystyczną jest stale noszony
                                  przy sobie różaniec. Dziwna sprawa, żadna dewotka nie przyzna się do
                                  dewocji, może ktoś inny, ale ona nie. Ile bezużytecznej enegii
                                  ludzkiej zabiera ten różaniec i klepanie stale tych samych modlitw.
                                  Szczere intencje nie moga być premiowane, podobno dobrymi chęciami
                                  piekło jest wybrukowane. Jakby oceniać skuteczność odciągnięcia od
                                  wiary w jednego Boga, to różaniec ma pierwsze w tym względzie
                                  miejsce. Prawdziwie diabelski wynalazek.
                                • marca_1 Re: do kociak 40 17.06.09, 23:14
                                  a co jeżeli ktoś rozumie,że maryja to szczyt wykorzystywania
                                  naiwności ludzkiej, bo niestety,ten kult nie wynika z ewangelii
                              • kociak40 Re: do kociak 40 17.06.09, 20:58

                                "różaniec to powtarzanie tych samych słów, czyli spokojne,
                                równomierne oddychanie,dzięki czemu człowiek może wejść w stan
                                medytacyjny" - marca_1

                                Zawsze różaniec kojarzył mi się z jakąś magią, coś w rodzaju
                                czarodziejskich zaklęć, talizmanu. Kiedyś w samochodzie kolegi
                                zobaczyłem na lusterku wewnętrznym, wstecznym, zawieszony różaniec
                                (obecnie też widuję tak umieszczony ten rekwizyt u kierowców).
                                Zapytałem się jego po co ten bujający się rózaniec w czasie jazdy?
                                Wytłumaczył mi, że nie on go używa podczas jazdy ale jego żona jak z
                                nim jedzie. Można to sobie wyobrazić - on wyprzedza "na trzeciego",
                                a żona rózaniec odmawia aby się udało, a jak będzie wypadek?
                                Różaniec wtedy najpotrzebniejszy, jest pod ręką. Można i tak.

                                Co do dalszego pani wywodu, zgadzam się. Modlitwy powinny być tylko
                                skierowane do Boga, nikogo innego. Kult maryjny jest zaprzeczeniem
                                istoty religii i wiary w jednego Boga.
        • aeki Re: Religia i rozum 11.06.09, 11:13
          > A co do głównego tematu wątku: przecież to chrześcijańskie
          średniowiecze ocalił
          > o dorobek największych filozofów greckich m.in. Arystotelesa, który
          stoi u pods
          > taw wszystkich nauk przyrodniczych.



          To jest dobre

          Przez tysiąc lat średniowiecza był wstrzymany rozwój kultury sztuki ,
          nauki.
          Nie bez powodu , następny okres był nazwany renesansem , czyli
          ODRODZENIE
        • kociak40 Re: Religia i rozum 11.06.09, 19:17
          Odpowiedz dla a.giotto

          Punkt 1:
          Większość ludzi wierzy w rzeczywistość zapisu biblijnego. Nawet na
          tym forum wierzą w Adama i Ewę, zakazany owoc, zbuntowane anioły,
          diabły itd.

          Punkt 2:

          Astofizyka daje nam pogląd na Wszechświat, że nie jest on dla nas
          ludzi, my jesteśmy tylko przemijającą chwilką w jego istnieniu.
          Takich organizmów żywych jak my może być nieskończoność we
          Wrzechświecie, będą przemijać, mogą tworzyć się nowe itd. Wielki
          Wybuch może być cykliczny w nieskończonosci czasu itd.

          punkt 3

          Prawa przyrody są nadrzedne, one kształtują ten cały Wszechświat,
          eliminują działanie diabłow, aniołów, działanie wody świeconej i
          innych wymyslnych przez kler "czynników", ktore slużą im materialnie
          (np. opłata za msze gregoriańską w celu pomocy dla duszy w czyścu
          itd.). Poznanie i zrozumienie tych praw przyrody nie eliminuje Boga,
          sprowadza Go tylko do większego wymiaru.
          • marca_1 Re: Religia i rozum 17.06.09, 23:11
            jest prawo nadrzędne,którego składnikiem jest prawo natury,to prawo
            boże , zapomniane,co nie znaczy,że przestało działać
            nauka, bardzo nieudolnie, bardzo nieświadomie to prawo poznaje i
            jest tylko kwestią czasu aby zostalo poznane
            odzwierdzieldleniem tego prawa jest prawo rządzące marerią
            • kociak40 Re: Religia i rozum 19.06.09, 00:32
              "nauka, bardzo nieudolnie, bardzo nieświadomie to prawo poznaje i
              jest tylko kwestią czasu aby zostalo poznane odzwierdzieldleniem
              tego prawa jest prawo rządzące marerią" - marca_1

              Dość trudna sprawa. Materię określamy przez pojęcie masy. Dość dużo
              już na ten temat wiemy, mamy prawa mechaniki (prawa Newtona), czyli
              relację materii na działanie energii. Określamy masę jako ilość
              materii. Pojęcie masy ma dwie niezależne definicje. Pierwsza na
              podstawie drugiego prawa Newtona - masy bezwładnej ciała (miara
              bezwładności) i druga na podstwie wzajemnego przyciągania ciał (masa
              grwitacyjna z prawa ciążenia Newtona). Mamy najsłynniejszy wzór XX
              wieku czyli słynne równanie Einsteina - E=mc2. Równanie to mowi, że
              masa ciała jest miarą jego energii. Wynika z tego wzoru, że nawet
              gdy elektron nie wykonujący żadnej pracy, to i tak ten elektron
              posiada energię według tego wzoru.
              Ale pamiętać trzeba, że NIKT naprawdę nie wie, czym jest masa ani
              też dlaczego ciała są nią obdarzone! (tego i Einstein nie
              wiedział).
              • marca_1 Re: Religia i rozum 19.06.09, 10:29
                jeżeli bóg jest wszechobecny, jest w trzech osobach,to materia,
                która istnieje w trzech stanach skupienia jest widzialnym obrazem
                boga
                dlatego sądzę,że prawa materii są odzwierciedlieniem prawa bożego
                • kociak40 Re: Religia i rozum 19.06.09, 14:28

                  "to materia, która istnieje w trzech stanach skupienia jest
                  widzialnym obrazem boga" - marca_1

                  Uściślam to twierdzenie. Dotyczy to prawa zachowania masy i były to
                  tylko trzy stany skupienia. Einstein wykazał niejako czwarty stan,
                  że masa jest miarą energii. Masa może zamieniać się na energię i tak
                  jest w reakcjach jądrowych. Prawo zachowania masy zostało zmienione
                  na obecne brzmienie - "prawo zachowania energii i masy". To tak dla
                  ścisłości.
                  • marca_1 Re: Religia i rozum 20.06.09, 12:15
                    masz rację,
                    odniosłam się do tzw trójcy, ponieważ, jest to ogółnie przyjęte
                    pojęcie boga
                    a faktycznie, wg mnie bóg, ten alfa i omega, jest tą energią ,
                    w następnej kolejności występuje ojciec niebieski trójosobowy, który
                    jak wielu chce panem bogiem nie jest
                    pan bóg, jak i allach, jahwe i inne bóstwa, również starożytne i
                    pogańskie, to są wymiary duchowe ,które to ludzie od zawsze
                    odczuwali jako coś nadprzyrodzonego, dlatego traktowali jako boga
                    to te istoty duchowe, czyli wymiary o różnej wibracji, posiadające
                    świadomość, tworzyły na ziemi religie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka