dorotafu
21.11.08, 13:02
Zacznę od tego , ze po raz pierwszy jestem zalogowana na jakimkolwiek forum. Zawsze radziłam sobie ze wszystkim.
Moja mama ma raka. Jest to przerzut z woreczka żółciowego na wątrobę i być może już płuca. Ostateczna diagnoza zapadła 2 X. Nie chcieli jej już operować ani robić chemii. Poruszyłam niebo i ziemię i każdy mówił to samo. Nawet bioenergoterapeutka nie dała szans.
Mówili miesiąc , góra do Świąt Bożego Narodzenia.
Mama słabnie , ale jeszcze potrafi iść sama , troszkę je , puchną jej nogi , jest wychudzona , ma duży brzuch, same guzy.Ale nie dopuszcza do siebie myśli o śmierci , a przynajmniej ze mną nie chce o tym rozmawiać.
A ja nie wiem co będzie dalej. Strasznie się boję.
I tego , ze sobie nie poradzę fizycznie i psychicznie. Nie mam ojca , rodzeństwa , żadnej ciotki. Mam męża i cudowną Córkę , która mnie wspiera.
Może ktoś miał w rodzinie podobny przypadek. Czego mam się spodziewać? Czy tu w ogóle można coś zaplanować?
Nie miałam z mamą dobrych relacji. Teraz mieszka u nas i opiekuję się nią najlepiej jak potrafię, wzięłam bezpłatny urlop, ale zaczyna brakować mi cierpliwości i sił.Są momenty , że modlę się , żeby to już się skończyło....choć nie wiem jak wtedy będę żyć...