Czy to nie jest ryzykowne?........

14.07.06, 23:18
Hej, dziewczyny!Tym razem piszę w imieniu przyjaciółki, która ma dylemat i
chciałaby znać opinię fajnych dziewczyn z takimi doświadczeniami, jak tu
opiszę. Była 3 osobowa rodzina. Rozpadła się. Została matka z synem. Pojawił
się fajny facet, który jest za matką i dzieckiem. Chłopiec go w pełni
akceptuje, więcej niż lubi. Na dzień dzisiejszy wszystko układa się dobrze,
ale dziewczyna po przejściach, ostrożna i tak się zastanawia. Jeżeli ułożą
sobie razem życie, czy warto mieć 2-gie dzieccko? Czy nie będzie to ze szkodą
dla pierwszego? Czy facet nie będzie lepszy dla swojego kosztem starszego?
Wie, że facet chciałby, aby mieli też jeszcze w przyszłości wspólne dziecko.
Mi się wydaje, że jak facet mądry i odpowiedzialny, a na takiego wygląda, to
nie będzie problemu. Osobiście uważam, że jeżeli partner tego pragnie, a
sytuacja finansowa na to zezwala, to warto zaufać partnerowi i go tym
wspólnym dzieckiem obdarzyć. Myślę, że to też będzie dobre dla starszego, bo
nie będzie jedynakiem. A co Wy na to? Proszę o opinię szczególnie koleżanki,
które znają ten problem z autobsji i mają konkretny, uzasadniony pogląd na
ten temat. Obie z uwagą przeczytamy wszystkie wypowiedzi! Odezwijcie się! M
    • mangolda Re: Czy to nie jest ryzykowne?........ 15.07.06, 00:37
      Jeśli będą razem to naturalne, ze pojawi się dziecko smile
      Jedynactwo to ulomność prawie taka jak brak pelnej rodziny, sama mam 2 braci.
      Niech dziewczyna rekonstruuje rodzine, a pierwszy syn moze tylko na tym skorzystac.

      powodzenia jej zycze i serdecznosci
      M.
    • magdmaz Re: Czy to nie jest ryzykowne?........ 15.07.06, 08:23
      Nie mogę zgodzić się z opinią Mangoldy.
      Uważam,że w tej sytuacji owa kobieta powinna rozstać się ze swoim synem -
      opiekę nad nim powinien przejąć biologiczny ojciec lub dziadkowie, ewentualnie
      są jeszcze Domy Dziecka. Dopiero wtedy ta kobieta mogłaby związać się z tym
      mężczyzną, a i to tylko pod warunkiem, że z ojcem swojego dziecka nie brała
      ślubu kościelnego. W przeciwnym wypadku nigdy nie zostanie jego prawowitą żoną.
      No i dlaczego on miałby ponosić koszty finansowe i emocjonalne faktu, że ona
      nie potrafi rozstać się ze swoją byłą rodziną? W dodatku naraża swojego
      potencjalnego potomka na codzienny kontakt z dzieckiem z rozbitej rodziny, co
      mogłoby mieć fatalny, demoralizatorski wpływ na maleństwo.
      • magret65 Re: Czy to nie jest ryzykowne?........ 15.07.06, 08:43
        Madziu-magdmaz!
        W pierwszym momencie, gdy przeczytałam Twój tekst, to mnie zamurowało!
        Stawiałam sobie pytania retoryczne: "Czy ona naprawdę zna ten problem z
        autopsji?! Czy mogłaby oddać własne dziecko do nieodpowiedzialnego ojca, który
        zresztą nie chce i nie jest w stanie przejąć opieki nad synem?!/Zresztą dla
        mojej koleżanki to w ogóle nie wchodzi w rachubę!/ Potem obejrzałam zdjęcia
        Twoich pociech. Masz super dzieci! Czy one mają różnych biologicznych ojców?
        Jeżeli tak, to czy Twój M traktuje je podobnie?!
        A tak poza tym przypomniałam sobie, że kiedyś Mangolda wypowiadała się chyba
        bardzo niepochlebnie o pasierbach. Czy może ten post to taka trochę ironiczna
        wypowiedź w kierunku Mangoldy?!Jeżeli tak jednak nie jest, to proszę, rozszerz
        Swoją wypowiedź, bo ja naprawdę osłupiałam czytając ją po raz pierwszy!Pozdr. M
        • magdmaz Re: Czy to nie jest ryzykowne?........ 15.07.06, 08:52
          Napisałam na gazetowy.
        • tropicana Re: Czy to nie jest ryzykowne?........ 15.07.06, 08:54
          Magret65, post Magdy to tylko dowcipna ironia, odpowiedź "w stylu Mangoldy".
          • zawsze-w-drodze Re: Czy to nie jest ryzykowne?........ 15.07.06, 12:08
            Magda - standing ovations!!!!!
Pełna wersja