-
Bardzo proszę o podzielenie się swoimi doświadczeniami - widziałyście może jakąś zbieżność między wpadaniem w tą depresyjną stronę naszej choroby a łykaniem tabletek anty, chodzi mi też o te starsze preparaty np Diane. Zaczynam swoje dołki analizować pod tym kątem i ważne są dla mnie Wasze doświadczenia, podzielcie się nimi ze mną, to ważne.
-
ćwiczę to po raz trzeci: depakina, lit, teraz trileptal - pierwsze miesiące łykania pod hasłem megadoła. moja pierwsza lekarka fukała: "depakina nie _powoduje_ depresji" - i po czasie przyznałam jej rację, że pewnie po prostu zadziałała stabilizująco na manie, na depresje niekoniecznie. przy licie jeszcze też byłam skłonna w to uwierzyć, choć było niefajnie-niefajnie. no ale to co mam teraz to już jest przegięcie. są też okoliczności towarzyszące pt. odstawienie lamo i zmiana antydepa - wtedy...
-
Podle się czuję,i chciałam o tym napisać,ale poczytałam sobie i mi się
odechciało.Węsze spisek.Wszyscy przeciwko mnie.
-
Pisze o tym ponieważ ja zimą jestem mega aktywna, szczęśliwa i pobudzona.
Dziwne bo latem niestety na odwrót. Kiedy świeci słonko ja leże w łożku i
chowam się przed światem. Lekarz powiedział że zazwyczaj jest na odwrót, czy
ktoś z was ma tak jak ja??
-
Powiedzcie mi.Co tam jest na samym dole?Czego się tam obawiacie?Moja
przyjaciółka ma depresje,jak ją z tego wyciągnąć?Ja mam tylko górę
to nie wiem.proszę pomóżcie!
-
dół :( :(
przełom październi/listopad, co roku, od bardzo dawna, jak w zegarku
jak tak będzie jak dzisiaj dalej zgłaszam się do lekarza w trybie nagłym, sytuacja do tego dojrzała
nie własciwie po co ta wizyta
antydepresanta mi nie zapisze (zresztą nie będę nalegać, u mnie są nieszczególnie skuteczne),
ze stabilizatorami i neuroleptykami doszłam do muru, to co łykam jest optymalne, każdy inny układ będzie gorszy
zastanawia mnie ta sezonowość
nietypowa - (dokładnie 30.10 - ...
-
od półtora tygodnia jadę na połówce antydepa i zaczynam czuć się
coraz gorzej - lekarz na urlopie - wraca koło 10/09. W razie czego
kazał brać 2 tabletki. Nie wiem czy jeszcze czakać na przestawienie
się organizmu na mniejsządawkę czy już łyknąć dwie ......
-
no to pora na mega doła a nie na lody koral!!
znów nie mam sił
-
:( i poczucie wartości też znów zjechało...dlaczego zawsze przypier**** w
samoocenę :(
-
Jak w temacie. Nikt mnie nie kocha. Nikt mnie nie lubi. Czuję się jak
wydmuszka. Zostanę sam i jak w strachach Bridget Jones znajdą mnie zjedzonego
do połowy przez owczarka alzackiego... Chociaż swoją drogą odkryłem pyszne
śliwkowe wino japońskie... :D
-
cześć, biorę leki już około miesiąc i mam strasznego doła, po prostu wszystko
wydaje mi się bez sensu, ogólnie nie widzę dla siebie nic pozytywnego w
przyszłości, myślę jak ze sobą skończyć ale brakuje mi odwagi:
- nie mam pracy i nie mam ochoty mieć ( dramat po prostu- nie widzę się nigdzie)
- chłopak mnie wkurza
- rodzina mnie wkurza
- jestem na ich utrzymaniu i to też mnie wkurza
- nic z tymi faktami nie robię ( też mnie wkurza )
- ogólnie 30 lat i zero jakichkolwiek osiągnięć
- ...
-
z pieca na łeb.
krótko porozmawiałam ze swoją lekarz. i czy mogę dołączyć więcej antydepr.
mogę, ale bardzo ostrożnie.
przystopowało mnie znów, siedzę sobie w pracy i kontempluję własne stopy na
biurku. nienawidzę tego, co się dzieje. nie wiem, po co to piszę. bo
najbardziej to chciałabym teraz umrzeć. skoro i tak: ja i nic wokół mnie nie
ma sensu. chcieć windą na szafot. rozpaczliwie mi.
-
Mam doła jak Rów Mariański, ratujcie...
-
zapytalam mądrze u lekarz rodzinnej, czy jeśli pacjent zgłasza myśli "s" odwożą go do szpitala. i sie rozryczalam (przezornie miałam ze sobą duże okulary przeciwsłoneczne) tak, odwożą i gest zawahania. poprosilam, aby tego nie robiła, ale spryciula przepisala później 60 tabl. zamiast 120 lamitrinu, fuckkk. poinformowała mnie, że tegretol jest najmniej toksyczny i w ogóle... była kochana. uwielbiam młodych, mądrych, dalekich od rutyny (jeszcze?) lekarzy. z mojej poradni ta pani pewnie niebawem...
-
w zasadzie tak naprawdę dopiero teraz, po tylu latach, dociera do mnie, że jestem chora.
że nie jestem tak wydolna jak kiedyś.
że nie mogę planować codziennych spraw jak przed laty.
że każda większa emocja prowadzi albo do kompulsywnych działań, albo do zjazdu.
że już nigdy nie będzie jak kiedyś.
że istnieję dzięki tabletkom.
banalne.
-
Piszcie, proszę.
-
Od rana czuję się zalękniona. Zmęczona.
Jest mi cholernie smutno.
Sciska mnie w żołądku.
Nie mam ochoty jeść śniadania.
Nie mam ochoty na prysznic, nie chce mi się umyć zębów.
Nie wyobrażam sobie wyjścia dzisiaj z domu. Trudno jest mi sobie
wyobrazić wyjście z własnego pokoju.
Ciekawe, czy w ogóle wyjdę z łóżka...?
To jest takie trudne.
Tym bardziej,że wczoraj miałam stan euforyczny.
Wydawało mi się ,że mogę osiągnąć wszystko. Zabiegałam o kontakt z
innymi ludźmi. Zdecydow...
-
Mam chad z dominującymi depresjami. Zauważyłam jakiś czas temu, zresztą moja
najserdeczniejsza przyjaciółka też - że od czasu do czasu nagle robię się
agresywna zupełnie bez powodu. I taka agresja to prawie na 100% zwiastun, że
następnego dnia zacznie się gwałtowny zjazd w dół. Czy Wy też macie takie
"sygnały ostrzegawcze" przed depresją?
Tak pytam z ciekawości, bo właśnie dzisiaj dzień totalnej agresji na
wszystkich i wszystko, bez powodu zupełnie, boję się, że jutro przyjdzie to złe...
-
Właśnie tak. Po prostu przestać istnieć. No albo znów się jakoś poczuć, bo już nie mam siły. Ani cierpliwości. Wiem, że to podobno minie, ale dlaczego ciągle wraca... I dlaczego zawsze na tak długo...
Chciałabym przespać, ale wiem, że ciągłe spanie tylko wszystko pogorszy. Choć łóżko ciągnie jak magnes. Podsypiam albo chociaż poleguję w dzień.
Pierwszy raz w życiu pytam: dlaczego ja?
Przez pierwsze lata wcale nie było lepiej tyle, że mnie wystarczało, że nie mam omamów. Jakoś tak za...
-
Kontrolka na mojej prywatnej konsoli nastrojów migała od długiego czasu, potem
paliła się upierdliwie jaskrawym czerwonym światełkiem, aktualnie poziom mojej
wytrzymałości przekroczony został dawno i wielokrotnie, i już nie wyrabiam.
Nie jest to dół pt. bez przyczyny jest mi źle. Otóż jest mi źle z konkretnej,
namacalnej przyczyny: NIE MAM PRACY.
Nie chce ryby, czyli rent, zapomóg, zasiłków, darów żywnościowo-odziezowych
itp., chcę wędkę, czyli pierdoloną możliwość zarobienia na własna ...